•  

    Wykop.pl, opowiem Wam dzisiaj, dlaczego istnieją ruchy antyszczepionkowe. I dlaczego więcej ma to wspólnego z filozofią niż z Jerzym Ziębą.
    Piszę to jako osoba związana z środowiskiem naukowym, w akcie desperacji. Piszę to tutaj, ponieważ może przeczytają to trzy osoby, w tym jedna, której siła sprawcza będzie większa od mojej. Może przypomnę chociaż jednemu lekarzowi o istotności aspektu, który jest istotny, a na drodze porzucania humanizmu w nauce medycznej zapomniany. Tyle gwoli wstępu.

    Ruchy antyszczepionkowe zna każdy i o ile środowisko naukowe powinno charakteryzować się przede wszystkim szukaniem przyczyn problemów i zjawisk, do tego problemu podchodzi precedensowo. Czyli tak naprawdę nie podchodzi w ogóle.

    pokaż spoiler Pobieżne próby wnioskowania opierają się zwykle na:
    1. "Głupim społeczeństwie, które łyknie wszystko" (Racja, ale nie tak samo - dlaczego społeczeństwo tak masowo nie bojkotuje - przykład pierwszy z brzegu - obowiązku szkolnego z, narzuconym w końcu, systemem edukacji? Taki pomysł się nigdy nie pojawił? Z jakiego powodu niektóre aspekty antynauki zyskują poklask większy od innych?)
    2. "Biednych rodzicach, które zrobią wszystko w obliczu chorób swoich dzieci" (Dlaczego więc antyszczepionkowcy często najpierw zostają aktywnymi antyszczepionkowcami, a dopiero później dorabiają się potomstwa? Co daje im energię, aby - mimo, że ich dzieci są już niezaszczepione i "bezpiecznie" - nadal walczyć tak usilnie o sprawę, która już ich bezpośrednio nie dotyczy?)
    3. "Mamią ich autorytety dysponujące dużymi pieniędzmi" (Większość dużych biznesów dysponuje dużymi pieniędzmi. Większość ruchów ma swoje autorytety. Większość pseudoautorytetów jest bardzo charyzmatycznymi ludźmi. Czemu akurat Zięba?)
    Kiepskie próby jak na niezłomnie dążące do obiektywnej prawdy środowisko naukowe.


    Tak naprawdę odpowiedzi na pytanie wcale nie trzeba szukać, co więcej, odpowiedź padła daleko zanim pytanie zostało sformułowane. A padła z ust (pióra) Fryderyka Nietzschego w po raz pierwszy użytym sformułowaniu „Gott ist tot”, w którym - wbrew obiegowej opinii - nie było ani krzty triumfu.

    Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili! Jakże się pocieszymy, mordercy nad mordercami? Najświętsze i najmożniejsze, co świat dotąd posiadał, krwią spłynęło pod naszymi nożami – kto zetrze z nas tę krew? Jakaż woda obmyć by nas mogła?
    Zanim skończysz czytać ten wpis - również jestem niewierząca. Zanim skończyć czytać Nietzschego - tak, on również był niewierzący. Nie mowa o tym.
    Nietzsche zajmował się religią i nihilizmem (uwaga, Nietzsche nie był nihilistą!) w kontekście głównie moralnym, ale przy okazji zaznaczył ludzką potrzebę metafizyki, która nie znajduje już oparcia w poddanej naukowej wiwisekcji, a potem "przeanalizowanej" i w końcu upadłej religii. Nihilizm wkroczył do świata głównymi drzwiami i rozgościł się w umysłach uczonych, odmieniających go przez wszystkie przypadki.

    Stoimy więc jako ludzie w momencie historii, w którym rzeczywistości nie okrywa już nic pozwalającego nam spać spokojnie, przekonanym o sensie, o Matce Ziemi kołyszącej nas do snu, o bogach obiecujących wieczne życie dla najwierniejszych wyznawców, w zachodniej cywilizacji nie trzyma nas nawet do kupy azjatycka kolektywna powinność czy prymitywna potrzeba zapewnienia sobie środków do przetrwania. Jeśli pozostało coś z religii, to dla większości "wierzących" jest to powierzchowne i wypełniane z poczuciem kolejnego przyziemnego obowiązku czynności niewypełniające nawet po części potrzeby zracjonalizowania życia, potrzeby usprawiedliwienia własnego istnienia.
    Nic teraz.
    Nic po śmierci.
    Podmuch alogicznych sił kierujących naszym życiem w nijak niedającym się określić kierunku, niesprawiedliwy i przede wszystkim niekontrolowany.

    A teraz odpowiadam.
    Dlaczego istnieją ruchy antyszczepionkowe? Z powodu kontroli.
    Dlaczego istnieje pseudonauka? Z powodu kontroli.
    Poczucie braku kontroli jest bardzo pokrewne do braku sensu i - jeśli należysz do środowiska naukowego - nie myśl, że radzisz sobie z tym zagadnieniem lepiej. Ludzkość niemal oddaje się w ręce nauki dającej nam przynajmniej namiastki kontroli. Jesteś lekarzem. Masz objawy grypy. Zdajesz sobie sprawę z tego, że są to objawy grypy, mierzysz temperaturę, wiesz, jakie leki przyjąć, prawdopodobnie zaszczepiłeś się przed sezonem grypowym i zdajesz sobie sprawę, że ryzyko ciężkich powikłań jest stosunkowo niewielkie. Ale jest. I choć jest, to jesteś spokojny, bo wiesz, że masz wiedzę, zrobiłeś wszystko, co byłeś w stanie w tym momencie zrobić i masz poczucie kontroli.

    Jak bardzo (po tym całym, przydługim wstępie) dziwi Cię więc to, że osoba, która ma objawy choroby i:
    1. Wie, że nie jest to zły duch, który szaman musi wypędzić z jej ciała (sprawczość -> kontrola)
    2. Wie, że nie jest to zemsta boga za wcześniejsze winy, za które mogłaby pokutować lub złożyć ofiarę (sprawczość -> kontrola)
    3. Nie jest w żaden sposób przystosowana do stawania oko w oko z nieznaną "siłą" (chorobą), której nie kontroluje, nie rozumie i nie ma na horyzoncie żadnego dodającego jej nadziei oręża do walki z nieznanym
    .... ucieka w w pseudonaukę?

    Czy tak daleko medycyna zatraciła w sobie element humanizmu, że nie stara się nawet zrozumieć, że w obecnych czasach człowiek bezsilny wobec chorób i nieumiejący już z biegiem czasu, historii i upadkiem wszystkich wcześniejszych mitów wytłumaczyć sobie rzeczywistości w żaden inny sposób również chce - mimo braków podstaw - uciec się do nauki? Uciec się do nauki jakkolwiek, tak, jak ją rozumie?
    Uciec się do nauki nie z umiłowania nauki, ale dla jakiegokolwiek wytłumaczenia rzeczywistości? Uciec się do nauki pokracznej, wychodzącej naprzeciw desperacji zwykłego zjadacza chleba, tłumaczącej mu zjawiska na łopatologicznym poziomie, tak, aby dać im jakiekolwiek narzędzie przeciwstawiające się ich bezsilności?

    W końcu:
    Czy dla takiego pozostawionego w niezrozumiałym bezsensie człowieka nie byłaby wręcz upragniona myśl, że ten sens gdzieś istnieje? Że istnieje gdzieś chowany przez lekarzy, przez ludzi, którzy mieliby jakikolwiek interes w tym, aby ten sens chować przed zwykłym człowiekiem - znów łopatologicznie wnioskując - dla własnych zysków? Że gdzieś za murami firm farmaceutycznych i w umysłach lekarzy istnieje jakiekolwiek uzasadnienie działających na świecie sił i wystarczy bunt, wystarczy siła "zwykłych" ludzi, aby ten ich utracony sens i kontrolę odzyskać? Czy ta myśl, nawet mimo wrogości wobec środowiska medycznego - nie jest wręcz ubłagana, gdy ewentualnością jest... nic?

    Dlatego istnieją ruchy antyszczepionkowe.

    #nauka #lekarz #medycyna #antyszczepionkowcy #filozofia #religia #przemyslenia

    •  

      Nie mam medycznego wyksztalcenia. Piszesz ze lekarz przyjmuje szczepionke czy lekarstwo swiadomie, natomiast pacjent jest zagubiony. Nigdy w historii nie bylo przeciez tak latwego dostepu do wiedzy. Kazdy w dowolnym momencie moze zwreyfikowac swoja wiedze, a takze to, co powiedzial lekarz, a jednak ludzie tego nie robia, a czesto jak juz robia, w necie czesciej uwierza Ziembie niz lekarzowi. Przeciez wszedzie mamy zwyciestwo demagogii nad rozumem. Idzie nowe sredniowiecze i tyle.

    •  

      @Obruni: no właśnie dlatego, że dostęp do wiedzy jest łatwy, to te ruchy antyszczepionkowe powstają. Dawniej było wiadomo, "lekarz każe, to trza robić". Teraz ludzie zachłyśnięci łatwym dostępem do wiedzy myślą, że mogą być mądrzejsi od lekarzy, naukowców. I to jeszcze najlepiej bez wysiłku. Po co się uczyć kilka lat na studiach, jak można obejrzeć kilka filmików na youtubie i zrozumieć mechanikę kwantową.

    •  

      @BytNiepokorny: Sprzeciw wobec obowiązku szczepień (bo tym głównie zajmują się ruchy "antyszczepionkowe". No chyba, że mówimy o pojedynczych ludziach przeciwnym szczepieniom per se) nie jest "antynaukowy". Tak samo antynaukowy nie jest sprzeciw wobec obowiązku szkolnego i narzuconemu programowi nauczania. To tak jakby zarzucać przeciwnikowi państwowej, przymusowej dobroczynności, że lubi, gdy ludzie wokół niego umierają. To jest chwyt erystyczny. Przy okazji żałuję, że sprzeciw wobec narzuconego programu nauczania nie jest przynajmniej tak popularny, jak sprzeciw wobec obowiązku szczepień.

      Widzę, że lubisz czytać i analizować teksty filozofów. Zapoznaj się w takim razie ze zdaniem "antynaukowych" myślicieli z XX w., ale nie tych w typie Teda Kaczynskiego, chociaż całkiem trafnie przeanalizował on tok myślenia pewnych grup. Chodzi mi o takich myślicieli politycznych, którzy upatrywali w "naukowości" wpychanej ludziom do gardeł oraz merytokracji zagrożenie dla obywatelskiej wolności i przy okazji nie zabijali ludzi. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Po takiej lekturze można zauważyć, że działające (albo jak ktoś woli, "spamujące") na tym portalu grupki "nałukowe" są dość charakterystyczne.

      Na początku pisałaś o fałszywości "głupiego społeczeństwa". Dowiedziono, że temat szczepień służy do antagonizowania Polaków przez zależne media i wspieraniu lub szkalowaniu jednej lub drugiej grupy. W Polsce odbywa się to za pomocą techniki "antyszczepionkowiec, haha patrzcie państwo jaki głupi". W USA na podobnej zasadzie ludowi wmawia się, że to "uprzywilejowana", wyzyskująca biednych klasa wyższa i czasami średnia nie szczepi dzieci. Możesz bez trudu znaleźć artykuły o tym, jak po bogatych dzielnicach Los Angeles grasują niezaszczepione dzieciaki, stanowiąc ŚMIERTELNE ZAGROŻENIE. Już nie bieda intelektualna jak w Polsce, a elity.

    •  

      @BytNiepokorny: na pewno subiektywny brak kontroli w jakiś sposób wpływa na myślenie spiskowe i flirty z pseudonauką, ale czy to takie proste i czy wskazywanie tego jako jedynej przyczyny jest mniej pobieżne niż inne wytłumaczenia, które przywołałaś to nwm

    •  

      @Dawidk01: w dzisiejszym świecie łatwy jest dostęp do informacji a nie do wiedzy. Żeby z tej informacji zrobić użytek to trzeba mieć dobre zdolności analityczne, krytycyzm, no i już jakąś "podbudowę" merytoryczną.
      Pokraczna nauka, o której pisze OP to naukowa wersja kultu cargo. Zredukowana do żargonu i uproszczonych lub wręcz całkowicie błędnych ciągów przyczynowo-skutkowych ma dać poczucie kontroli i bezpieczeństwa jakie kiedyś płynęło z wiary w Boga.

    •  

      @BytNiepokorny: Wpis o niczym, strasznie męczący w czytaniu - długie teksty to nie jest Twoja mocna strona, nie rób tego więcej, a w dodatku bez sensu, bo nie masz zielonego pojęcia o czy piszesz. Zapoznaj się osobiście z działającymi antyszczepionkowcami, że tak to ogólnie nazwę i wtedy rób wywody.

    •  

      @Vanni: antynaukowe jest rozpowszechnianie fałszywych/niepotwierdzone przez naukę informacji, nie sprzeciw, sprzeciw to opinia. Jakich myślicieli proponujesz? Chętnie sięgnę po coś z drugiej strony barykady w charakterze obyczajowym
      @Croce: metafizyczne potrzeby człowieka jako przyczyny tego zjawiska są raczej ciężkie do przyrównania z tymi dotyczącymi innych wymiarów, moim zdaniem dotykają problemu zdecydowanie pełniej, ale oczywiście czekam na trafniejsze wnioski, jeśli ktoś chciałby się podzielić

    •  

      @swat:

      w dzisiejszym świecie łatwy jest dostęp do informacji a nie do wiedzy.
      prawda.

      @BytNiepokorny: Nauka nie da nam odpowiedzi na metafizyczne pytania. Większość naukowców może to już zrozumiała, ale zwykli ludzie jeszcze nie. Może antyszczepionkowcy rzeczywiście zawiedzeni są naukowymi tłumaczeniami świata (albo ich po prostu nie rozumieją) i uciekają się do prostszej w odbiorze "pseudonauki", dającej "lepsze" wyjaśnienia. Tylko pytanie moje jest takie: dlaczego ci ludzie zaczęli wątpić w naukę? Bo się z nią zetknęli, i to z jej wypaczoną formą, przy okazji "popularnonaukowej literatury".

    •  

      @Dawidk01

      Nauka nie da nam odpowiedzi na metafizyczne pytania.

      "Skąd przyszliśmy?" i "Dokąd idziemy?" ? Myślę, że na pierwsze da/dała a na drugie przedstawi kilka opcji. Tyle, że to nie są odpowiedzi, które zadowolą zwykłego Kowalskiego.
      Wg mnie ci ludzie nie zaczęli wątpić w naukę tylko nie potrafią jej zrozumieć. Zarówno jej "efektów" jak i samej metody naukowej. W dzisiejszym świecie (mówię raczej o cywilizowanych krajach) wiara w Boga tak jak to miało miejsce w przeszłości nie ma już racji bytu. A skoro nie mogą/nie chcą tłumaczyć sobie świata "po staremu" a "nowego" nie rozumieją to pojawia się próżnia, którą wypełnia pseudonauka. Literatura popularno - naukowa i popularyzacja nauki grają tu raczej pozytywną rolę bo tworzą pomost potrzebny do zrozumienia. Nie wydaje mi się by źródło niepokojów i nieufności takich proepidemików wynikało z sci-fi. Strzępki nauki są dziś wszechobecne.

    •  

      @Vanni wydaje mi się, że OP pisze o ludziach m.in. od rtęci i autyzmu, płaskiej Ziemi itp. Temat jest wielowymiarowy i oczywiście są kwestie rozgrywania takich niepokojów politycznie czy ekonomiczne żerowanie na takich ludziach.
      Ja widzę podobieństwo między nimi a średniowiecznymi herezjami czy sektami, które upraszczały skomplikowane, teologiczne wywody i przedstawiały świat prostszy, bardziej dostępny dla zagubionych "duszyczek". Ciekawi mnie jak era globalizacji wpłynie na rozwój pseudonaukowych postaw.

    •  

      Nigdy w historii nie bylo przeciez tak latwego dostepu do wiedzy. Kazdy w dowolnym momencie moze zwreyfikowac swoja wiedze

      @Obruni: IMO mylisz się, weźmy na ten przykład Ziębę i jego wykłady np. ten z filmiku. Załóżmy, że nie masz wykształcenia medycznego, i musisz wskazać co najmniej pięć kłamstw, półprawd i przekłamań, którymi się posłużył, aby udowodnić swoje pseudoteorie - czy będziesz wstanie, to zrobić? Zwyczajnie wiedzy jest zbyt wiele, i jest zbyt specjalistyczna - same podstawy już nie wystarczą aby dostrzec co jest prawdą, a co kłamstwem

      źródło: youtube.com

    •  

      @AlvarezCasarez: Wybacz, ale filmu nie obejrzę. Natomiast przyjmując ze obejrzałem , nie mam wiedzy i film częściowo mnie przekonał. Co robie? Sprawdzam kim gosc jest i jaka ma podbudowę, następnie klikam i wyszukuje jego adwersarzy, po czym sprawdzam ich kwalifikacje. Zajęłoby mi to może pol godziny i wuala, sprawa wyjaśniona. Ok jesli jestem krytyczny wobec medykow, wgryzam sie glebiej, tutaj juz nie ma limitow, bo mozna poswiecic dzien, albo sie niemal doktoryzować z tematu, tyle ze na każdym etapie dojde do tych samych wnioskow- facet opowiada pierdoly. To wyjdzie juz po pobieżnym reserchu, później juz tylko mozna znalezc wiecej argumentow i wzmocnic swoja pozycje przy ewentualnej dyskusji. Przecież to podobny poziom jak z plaskoziemcami, no oni twierdza ze maja argumenty.

    •  

      @Dawidk01: to ze można zrozumieć mechanikę kwantowa (hehe sprzecznosc, bo jak ktos twierdzi ze ja rozumie, to znaczy, ze jej zupełnie nie rozumie), genetykę, czy działanie AI bez tradycyjnego studiowania, jest jednym z największych wynalazków ludzkości. To ze cala nasza wiedza jest dostepna dla kazdego dzieki internetowi jest absolutnie fenomenalne, tyle ze ludzie sie nie zmienili. Tak jak kiedyś chęć poznania miało niewielu, tak jest i dzisiaj. Ostatnio na wykopie byl wpis o tym ze nastolatkowie, dla których internet jest czyms naturalnym w olbrzymiej większości wykorzystują go jedynie pasywnie, nie wnoszą swoich treści i nie pogłębiają swojej wiedzy. A dlaczego miało by być inaczej? Jeśli 30 czy 50 lat temu większości ludzi wiedza nie interesowała, nie ma powodu zeby to sie zmienilo poniewaz jest internet.

    •  

      @swat:

      Literatura popularno - naukowa i popularyzacja nauki grają tu raczej pozytywną rolę bo tworzą pomost potrzebny do zrozumienia.
      wolałbym jakby ludzie spróbowali chociaż trochę pouczyć się trudnych rzeczy, a czytanie książek popularnonaukowych raczej nie wymaga wysiłku, a po ich lekturze można pomyśleć, że już się poznało temat, i można przegadać naukowców.

    •  

      @Obruni:

      Natomiast przyjmując ze obejrzałem , nie mam wiedzy i film częściowo mnie przekonał. Co robie? Sprawdzam kim gosc jest i jaka ma podbudowę, następnie klikam i wyszukuje jego adwersarzy, po czym sprawdzam ich kwalifikacje. Zajęłoby mi to może pol godziny i wuala, sprawa wyjaśniona.
      no i brawo. Takie wnioski wyciągniesz na podstawie autorytetów, na podstawie tego, że ktoś kto się z nim nie zgadza ma lepsze wykształcenie od niego i tak dalej, a nie na podstawie tego, że sam masz wiedzę i jesteś w stanie obalić jego teorie. To samo jest z płaskoziemcami. Ciężko obalić ich jakieś wątpliwości będąc słabym z fizyki. Ale to nie znaczy, że masz im wierzyć. Wierzysz autorytetom.

      to ze można zrozumieć mechanikę kwantowa (...)
      ale prawdziwa mechanika kwantowa to nie są filmiki popularnonaukowe. Gdy czytam na wikipedii:

      W 1932 r. John von Neumann sformułował w sposób matematycznie rygorystyczny mechanikę kwantową. Teoria w ujęciu von Neumanna posługuje się ścisłym i abstrakcyjnym językiem przestrzeni Hilberta (np. przestrzeni funkcyjnych tego typu), operatorów i algebry abstrakcyjnej.

      to dystansuje się od mechaniki kwantowej, bo wiem co to przestrzeń Hilberta i operator liniowy, a przedmiot "algebra abstrakcyjna" miałem na studiach kilka lat temu. 8 lat temu lubiłem myśleć, że za dwa lata dostanę Nobla, bo się naoglądałem Discovery i słyszałem o kocie Schrodingera, zasadzie nieoznaczoności, splątaniu kwantowym itd. Teraz czuję większy szacunek wobec nauki, ale też wiem, że wcale nie jest ona tak fajna, jak mi się kiedyś wydawało.

      Ostatnio na wykopie byl wpis o tym ze nastolatkowie, dla których internet jest czyms naturalnym w olbrzymiej większości wykorzystują go jedynie pasywnie, nie wnoszą swoich treści i nie pogłębiają swojej wiedzy. A dlaczego miało by być inaczej? Jeśli 30 czy 50 lat temu większości ludzi wiedza nie interesowała, nie ma powodu zeby to sie zmienilo poniewaz jest internet.

      no właśnie wydaję mi się, że jest inaczej, bo teraz gloryfikuje się naukę, i ludzie nie chcą być uważani za zacofanych. Dlatego próbują się "uczyć", ale że nie potrafią, to idą na łatwiznę i wolą słuchać pseudonaukowców.

    •  

      "Skąd przyszliśmy?" i "Dokąd idziemy?" ? Myślę, że na pierwsze da/dała a na drugie przedstawi kilka opcji. Tyle, że to nie są odpowiedzi, które zadowolą zwykłego Kowalskiego.

      @swat: nauka odpowiada na pytania "jak powstaliśmy", "jak będziemy się rozwijać", "jaki może być nasz koniec", nie chodzi mi o czepianie się słówek, ale o ich ściślejszy sens. Nauka nie odpowiada na metafizyczny sens tych pytań, których nie sposób pogodzić z materialistyczną antropologią.

      @BytNiepokorny: bardzo ładny wpis, podoba mi się to humanistyczne podejście do tematu, ale myślę że takie stawianie sprawy jest dla większości tutaj transcendentne.
      Takie lekceważące podejście do humanizmu wynika chyba z wiary w materialistyczną antropologie. Ludzkie wnętrze jest sprawą wtórną wobec materii, jej produktem i narzędziem, więc powinno służyć ciału i jego uciechom. Człowiek powinien dbać o ciało i sięgać gwiazd, nie trzeba zaglądać we własne wnętrze, jest tylko iluzją.

      "przeanalizowanej" i w końcu upadłej religii
      Religia nie upadła w skutek przeanalizowania jej.

    •  

      @mlodszy_szaman_hordy: wrzuciłam w cudzysłów, ale również mi się nie podoba to sformułowanie. Bardziej chodziło mi o "prze-" jako "za bardzo", "do granic" i niekoniecznie w kontekście przyczynowo-skutkowym, ale jako krok poprzedzający upadek religii. Bóg przestał być dla uczonych nietykalny, akt wiary przestał być samowytlumaczalny, zyskaliśmy świadomość roli religii w konfrontacji człowieka z rzeczywistością i - o ile na historii religii i, wbrew temu co próbuję tu udawać, na filozofii znam się niewiele - to wydaje mi się to może nie przeważającym, ale istotnym czynnikiem wpływającym na to, że jako ludzkość tę pępowinę odcięliśmy.

Vol.03 Ch.13 : Capitolo 13 | Downloaden APK | Magi: The Kingdom of Magic - Season 2