•  

    #depresja #nerwica #fobiaspoleczna

    Leżę w łóżku z misiem, źle ze mną i się boję, niech mnie ktoś przytuli (╯︵╰,)

    źródło: embed.jpg

  •  

    Informacja... kolega @gadpustynny chciał popełnić samobójstwo i ktoś znalazł jego lokalizację po IP.
    O 3 w nocy ktoś zadzwonił na policję i pogotowie, najprawdopodobniej ktoś kto umie robić takie rzeczy lub ktoś z administracji wykopu.
    Dobrze że w porę ktoś to zrobił bo mimo mojego dobrego kontaktu z nim pisał jakieś rzeczy które nie trzymały się kupy, najprawdopodobniej był on wtedy pod wpływem narkotyków.
    Aktualnie przebywa on w szpitalu psychiatrycznym na oddziale zamkniętym.
    Również chodzi on do psychoterapeuty i mówił on że jego matka ma ograniczyć mu dostęp do substancji odurzających.
    Mówił również że planuje tygodniowy ciąg na opioidach przez co mógł przedawkować.
    EDIT Właśnie zabrali mu telefon...
    #narkotykizawszespoko #narkotykiniezawszespoko #depresja #problemy #zaburzeniapsychiczne #leki #nerwica
    pokaż całość

  •  

    Dzień 4 operacji "Xardas" - piątek

    Poszedłem się zapisać do lekarza od głowy. Byłem zaskoczony, ponieważ przychodnia do której zawsze chodziłem została ZLIKWIDOWANA (No ale za to przynajmniej dzieciom dali xD). Szkoda, bo tam bym został od razu przyjęty.
    No nic poszedłem do przychodni, która przejęła jej obowiązki. Całe szczęście, że terminy nie są zbyt długie, ale z drugiej strony trochę niedobrze, że zacznę leczenie później, kiedy potrzebuję sprawnego intelektu praktycznie na już, bo chciałbym zdać ten semestr.

    Będąc w mieście widziałem będące w budowie osiedla deweloperskie, nigdy do takiego budynku nie wszedłem nawet na klatkę, ale to musi być super mieszkać w takim mieszkanku nowym, pachnącym i mieć garaż podziemny.
    Widziałem też dużo dzieci, których rodzice odwozili na basen, to musi być super kiedy rodzice dbają o twój rozwój. Ja mam za kilka lat 30 i dalej nie umiem pływać, a napór wydatków nie pozwala mi na takie "fanaberie" jak kurs pływania.
    Dziwnie się czułem widząc takie obce rzeczy, trochę jakbym obserwował coś niesamowitego w telewizji.
    Potem poszedłem na rynek taki co rolnicy przyjeżdżają sprzedawać i byli tam ludzie smutni, starzy, schorowani renciści i emeryci i wtedy zrozumiałem, że to niestety to miejsce jest moim przeznaczeniem a nie tam jakieś nowe apartamenty w centrum miasta.

    Zauważyłem tez prawidłowość, że bardzo łatwo można rozpoznać człowieka po czapce!
    Kiedy mężczyzna ma czapkę jak na zdjęciu, taką wydłużoną na końcu to jest high tier normikiem/bananem. Często można spotkać gości z takimi czapkami w nowoczesnych samochodach marki Volvo, modnych barach oraz droższych sklepach w galeriach handlowych. Z kolei goście z czapkami takimi jak noszą menele (z tzw. kogucikiem) albo takimi typu grzybek (zdjęcie w komentarzu), najczęściej są przegrywami, beciakami lub low tier normikami pracującymi za minimalną. Często można takich spotkac np. w komunikacji miejskiej bądź w sklepach biedronka. Na analizę odzienia głowy jeszcze przyjdzie czas.

    Miałem wrażenie, że dobre samopoczucie w tamtym dniu zawdzięczam wzięciu wolnego.
    Być może z moją psychiką nie nadaje się do pracy na etat, bo poczucie tracenia czasu strasznie mnie niszczy...
    Fajnie było, sobie chodziłem po mieście, potem przyszedłem do domku, zjadłem śniadanko, poszedłem jeszcze inne sprawy załatwić. Tak pewnie mają normiki studiujące dziennie, nie przyjdą na jedne zajęcia, drugie, mogą zająć się sobą w wolnym czasie. Też bym chciał.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #nerwica #fobiaspoleczna #dda
    pokaż całość

    źródło: o.art-madam.pl

  •  

    Ciekawe jak to jest nie czuć lęku przed pójściem do szkoły /pracy. Nie mówię o niechceniu.

    #przegryw #fobiaspoleczna #depresja #nerwica

  •  

    Dzień 2 operacji "Xardas"

    Trochę nie wyszły moje plany.
    Z plusów to byłem u lekarza i zapisałem się do jednego specjalisty oraz w pracy się nie denerwowałem mocno i udało mi się zredukować czas na wykopie do około tylko 1h dzisiaj, ale niestety nie udało mi się tego wcale nie robić jak pisałem.

    Z minusów to nic nie zrobiłem na studia, nie wiem czemu, ale aż mnie wykręca i robi się niedobrze na samą myśl.
    W nocy się przebudziłem i nie mogłem zasnąć, co trochę zepsuło mi sen.
    Za dnia się zdrzemnąłem na 2 godziny ponad co wybiło mnie z rytmu. Nadmiarowy sen jest prawdopodobnie spowodowany złym stanem psychicznym.
    Pamiętam jak moja mama miała depresję jak byłem mały, przychodziła z pracy i od razu szła spać. Zupełnie jak ja teraz...
    Smutno mi i się cały czas denerwuję tak na sercu jakby.

    Nie wiem co sądzić o dalszym studiowaniu. To już nie chodzi o tą kasę za pierwszy semestr, ale o to, że jak teraz mi się noga powinie, to będę czasowo do tyłu. Z drugiej strony, mogę podchodzić tak jak teraz czyli robić wszystko na ostatnią chwilę i liczyć, że jakoś się przesmyknę, ale kosztuje mnie to sporo nerwów, skoro sama myśl o nauce powoduje skutki uboczne w postaci senności, niemiłych autoagresywnych myśli oraz uczucie żalu i rozgoryczenia.

    Z planów to dalej ograniczanie wykopu. W tym tygodniu jeszcze chcę zrobić badania ogólne i wybrać się po tabletki na głowę. Najgorsze, że one zaczynają dopiero po dłuższym czasie działać.
    Mam nadzieję, że dotrwam.

    PYTANIE:
    Co to jest ta cała sesja? Czy podczas jej trwania mogę sobie poprawić wszystko, jeśli teraz bym zawalił podczas semestru?

    #przegryw #nerwica #depresja #dda #wychodzimyzprzegrywu #studbaza #studia #kiciochpyta #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Właśnie biorę się za naukę i dziwnym trafem mam odruch wymiotny oglądając film szkoleniowy, który jest o matematyce. Przypadek? To już kurwa zaszło za daleko. Kiedyś tak miałem jak wychodziłem z domu.

    Czyżby kurwa niebieska zesłała na mnie klątwę, przez którą mogę nie uzyskać wykształcenia wyższego?

    #nerwica #depresja #przegryw

  •  

    Leczę się u psychiatry od jakiegoś roku. Nie ma pozytywnych efektów. Bilans jest taki, że wypróbowano na mnie kilka SSRI w największych dawkach i żaden niczego nie przynosił. Terapia z psychologiem też niczego nie przynosi a testy wskazują na bardzo wysoki wskaźnik niepodatności na terapię.

    Lekarz więc powiedział, że kolejny krok to tylko psychiatryk. Mam mu dać odpowiedź za 2 tygodnie. Boję się szpitala i nie chcę tam siedzieć, poradźcie coś...
    #depresja #nerwica #psychiatria #psychologia
    pokaż całość

    •  

      @nonpr0: Zwykle po paru miechach, poza paroksetyną bo ona mi się nie przyjęła i musiałem odstawić po paru dniach, co kilka tygodni miałem zwiększane dawki aż do maksymalnych i potem wracałem po paru tygodniach na maksymalnych i dalej nic na plus.

    •  

      @Antiselfist: zmień magika. Ja również miałem nieciekawie. Ogólnie, chemia to gówno. Kilka lat temu łykałam, niby spoko... obroniłem nawet prace dyplomową, czas na redukcje/zmianę i nagle nie byłem w stanie wyjąc z domu. Pomogło, gdy zmieniłem magika. Co prawda sugerował szpital, ale powiedziałem taki chuj, jak u słonia trąba i jakoś poszło. Aczkolwiek na efekty czekałem 3 miesiące ( ͡° ͜ʖ ͡°). Tamta pizda ładowała proszki, miałem chyba 4-5 różnych leków w ciągu dnia. Głupia suka tfu na nią. pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Równo o północy dnia 08.01.2019r. rozpoczynam operację "Xsardas".
    Ma ona na celu przywrócenie mojej sprawności psychicznej i fizycznej do stanu użyteczności.

    Niezbędna będzie wizyta po tabletki mające poprawić nastrój, zmniejszyć jego wahania, zlikwidować depresję, nerwicę oraz fobię społeczną. Terapia w korzystnych warunkach również była by wskazana.
    Równocześnie muszę poprawić swój stan fizyczny, ponieważ ból spowodowany nawet przez krótki spacer, ma druzgocący wpływ na stan psychiczny. Tutaj może być gorzej, ponieważ na NFZ terminy są zabójczo długie. Prywatnie niestety nie mam funduszy, zarabiam po prostu za mało, a również chciałbym rozwinąć zarobki poza etatem.

    Pamiętam o tym, że nie ma co rzucać się z motyką na słońce i nie robię jakichś super założeń. Na razie jestem umówiony do lekarza i staram się nie denerwować tym, że muszę pytać w pracy o to, że się trochę spóźnię, bo wiem, że zdrowie jest najważniejsze. Na kilkanaście następnych dni planuję również naukę do napisania egzaminów na studiach. Aktualnie jest to ciężkie, ze względu na to, że na myśl o nauce zaczyna boleć mnie brzuch i czuję taki nieuzasadniony lęk. Nie wiem czy mi się uda, ale będę próbował. Niestety mam duże braki wiedzy spowodowane, tym, że szkołę średnią ukończyłem kilka lat temu i ukończyłem ją z wynikami średnimi przez trudną sytuację życiową. No ale zapłacone więc próbuję :)

    Potrzebuję również zrównoważenia snu, od wielu lat chodzę zbyt późno spać i wstaję wcześnie do pracy, przez co jestem zmęczony i jeszcze bardziej smutny.

    Muszę tez zmniejszyć czas spędzany na czynnościach nic nie wnoszących, jak np. przeglądanie wykopu mimo przeczytania wszystkiego. Jednak zapewne jest to tzw [kompensacja](http://pl.wikipedia.org/wiki/Kompensacja_(psychologia).

    No nic, czas na mnie.

    CDN...

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #dda #depresja #nerwica #fobiaspoleczna #zaburzenialekowe
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie wytrzymuję w tej szkole, jestem codziennie tak wkuwiany przez klasę że wracam do domu po prostu zdruzgotany. Wcześniej jakoś sobie z tym radziłem ale od kilku tygodni leżę po powrocie ze szkoły w łóżku i nie mam siły nawet się ruszyć, zupełnie straciłem apetyt i ciąglę mam uczucie stresu. Przestałbym tam chodzić ale to pogorszy sprawę bo jeszcze rodzice zaczną się do mnie przypiedalać, nie mam za grosz wsparcia z ich strony.
    #depresja #nerwica #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Idź do dyrekcji i po prostu za każdym razem ich podpierdalaj. To już i tak nigdy nie będą twoi koledzy, a jak po kilku interwencjach się nie odpierdolą to wtedy sam odwal jakąś akcję i szkoła będzie musiała zareagować. Ja miałem tak w gimnazjum, wiele, wiele lat temu.

      Próbowałem się przez rok dogadać. Gówno. Byłem niski i rudy no to dawaj gnoja. Nie odda bo niski. Jak oddałem to czasem wygrałem czasem nie, ale ileż można się tłuc z wyższymi od siebie za to że wylosowałeś rudy kolor włosów. Chodziłem na karate, to mnie trochę w tych walkach ratowało (zwłaszcza porządny kopniak w piszczel bądź podczas szarpaniny cios w splot), ale bardzo szybko wsadziłem honor w kieszeń i tłukłem się kijem bądź innymi rzeczami jakie były pod ręką.

      Potem używałem wszelkich metod by wpakować ich na minę i część się odwaliła, część nie zareagowała.
      Na koniec, po kilku bezskutecznych interwencjach (pogadankach o pierdołach) z bezsilności podczas lekcji wstałem i przyjebałem gościowi (a w zasadzie chwyciłem za głowę jak siedział w ławce, bo wtedy był niższy i przywaliłem nią mu o kant stołu :P). Miał nieźle rozcięte czoło. Zakleszczył się między krzesłem a ławką więc nie miał jak wstać, zrobiłem z jego łba najlepszą pieczątkę jaką widział świat.

      Oczywiście, miałem straszny raban w domu, ale jak wyszło spotkanie z rodzicami i rozmowa o X interwencjach po których było tylko gorzej a szkoła odwracała wzrok to dyrektorowi argumentów brakło i wszystko rozeszło się po kościach. A te mendy najzwyczajniej bały się otwarcie stawiać bo po wszystkich przedstawionych dowodach groziło im wydalenie ze szkoły.

      Cóż, czasem po prostu się nie da. Dzieci są bezwzględne, znacznie bardziej niż dorośli, dorośli ludzie są wyrachowani. Dzieciaki są na to za głupie, dlatego w szkołach zawsze będą szykany za to jakie masz włosy, jakiej muzyki słuchasz bądź kim są twoi rodzice. I niestety, jak jesteś poza punktem dogadania się, to trzeba to dorosłym pokazać.

      Nie wszyscy są na tyle zaznajomieni z tym by to zobaczyć gdy im po prostu powiesz, ale ufam, że ~ 15 lat po moim gimnazjum, pracują w szkołach ludzie inteligentniejsi.
      pokaż całość

    •  

      EleganckaPrzyjaciółka: Nie możesz przestać tam chodzić - w końcu jesteś nauczycielem

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Miyazaki, @Antidolum

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Całkiem niedawno, trochę przypadkowo, #nauka odkryla powiązanie składu mikroflory jelitowej z nastrojem człowieka. Zauważyli, że jednym ze skutków ubocznych zespołu jelita drażliwego ( #ibs ) mogą być zaburzenia lękowe i depresja. A przy tej dolegliwości w jelitach jest mniej dobrych bakterii. W ten sposób natknęli się na nowe właściwości probiotyków.

    Konkretnie – #bakterie Lactobacillus i Bifidobacterium zwiększają aktywność neuroprzekaźnika GABA – jego niedobór, jak pokazują badania, powoduje gorsze samopoczucie, #nerwica, lęki i nawet depresję. Bakterie Lactobacillus to bakterie fermentacji mlekowej. Znajdziecie je w jogurtach, kefirach, maślance, ale też kiszonych ogórkach i kapuście.

    #dieta #zdrowie #depresja #foodporn #przegryw #psychologia #medycyna

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @Bonzio: ile czasu Twoja dziewczyna nie przyjmowała glutenu? Brala jakieś probiotyki? Uzupelniala flore bakteryjna?

    •  

      @jungi: probiotyki brała a glutenu juz nie je ponad rok bo zaczela wymiotowac po produktach zbozowych ale miesiac temu lekarz stwierdził, że w sumie możliwe ze nie jest chora na celiakie ( miala badania czy ma sklonnosci genetyczne do celiaki cos takiego). Wiem ze po takim czasie zanikają te włoski odpowiedzialne za trawienie glutenu

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Czy zwracanie się do siebie widząc swoje odbicie w lustrze per "ty zakolaku zasrany co się gapisz pedale zjebany" jest normalne?

    pokaż spoiler #pytanie #przegryw #autoagresja #dda #depresja #nerwica

  •  

    #depresja #nerwica #zdrowie #patostreamy
    #danielmagical #lenistwo
    Ej mi się wydaje, że ten Jaca naprawdę ma depresje, anie że jest aż takim leniem i niedojebem.Sam miałem depresje i wiem jak to jest, z boku może się wydawać, że to lenistwo, ale tak na prawdę człowiekowi nic się nie chce, bo każdy ruch wydaje się bez sensu.Wiem, że ciężko to zrozumieć itd. ale tak jest pokaż całość

    •  

      @OpentanePento: Wyjść to jedno, chyba trudniej jest nie wrócić.Ja nikomu nie będe nic doradzał, to indywidualna sprawa, u mnie to było tak, że po próbie samobójczej zrobiło mi się bardzo żal bliskich i zobaczyłem ilu ludzi teges...
      No i po prostu tak myślałem i stwierdziłem, że skoro moje życie na tyle mi się podobało, że chciałem się zabić to muszę je zmienić, bo tak czy inaczej tak żyć i się męczyć to już nie chcę.No po prostu dałem sobie szanse zacząłem myśleć nad tym dlaczego coś mi nie wychodzi, a nie obwiniać siebie za każdą źle zrobioną rzecz itp.Odstawiłem alkohol, ale pół roku brałem antydepresyjne i antylękowe tabsy.. No i jest ok.To nie jest minuta, dzień, miesiąc.Wydaje mi się, że jak ktoś raz miał zaburzenie psychiczne, to już całe życie będzie musiał toczyć walkę o komfort życia. pokaż całość

    •  

      @boras1: za ostatnie zdanie masz plusa. Pytanie tylko czy aby na pewno tak musi byc.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Dzisiaj byłem w galerii w sporym mieście z towarzystwem. Ogrom wszystkiego przytłacza mnie strasznie (ludzi, miejsc, samochodów i wgl)... widziałem tylu ludzi, od 1/10 typów do Chadów 10/10 i karyn też 10/10.
    Czuję się prostu źle jak jest tylu ludzi wokół mnie. I jakaś patolka jeszcze na zewnatrz... sebki liżące się z karynkami i wgl.
    Niby mam na wszystko wyjebane, ale mnie wszystko przytłacza.. istny paradoks.
    Nie radzę się z emocjami.
    Może to wina tego mojego odstawienia ssri eh :p
    W pewnym momencie zarzuciłem 0,5 alpry ale jakos srednio zadziałało.
    Benzo powinno mi płynąć w żyłach 24h/7 żebym ogarnął swoje życie i nie przejmował się innymi. Życie mnie przytłacza strasznie. Jak się ogarnąć,? Echh (╯︵╰,)

    #depresja #tfwnogf #nerwica #zaburzenialekowe
    #spierdolenie #oswiadczeniezdupy #problemypierwszegoswiata
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #przegryw #stulejacontent #depresja #nerwica #praca #sap
    Rocznik 1984, totalny #przegryw i zmarnowanie życia, czyli trochę sobie ponarzekać anonimowo.
    Jestem raczej przeciętnym człowiekem, choć pewnie mam z 20 kg nadwagi.

    Kiedy byłem w liceum, wybrałem informatykę, co było raczej śmiałym posunięciem, skoro jeszcze nie miałem komputera.
    Na szczęście brat skończył studia i po nim dostałem komputer. Studia raczej poszły bez problemów.
    Po studiach chciałem iść do Warszawy, ale najpierw spróbowałem szczęśćia blisko domu i akurat udało się podłapać do Sapa.
    Przez lata nauczyłem się abapa, wydruki, rozwiązywać różne problemy
    Tak siedzę do tej pory, tylko wydaje mi się inteligentniejsi odchodzą, a zostają coraz głupsi i jest coraz gorzej.
    Kiedyś tylko było "ja nie jestem informatykiem", a obecnie potrafią zaskoczyć tekstem, że to zawsze wina SAPa, a jak znalazłem (ponownie...), że to ich wina,
    to oburzyli się, że nie traktuje ich jak dorosłych ludzi. Są tacy, co nawet zrzutu ekranu nie potrafią zrobić (bo niby ja mam specjalistyczne narzędzia do tego).
    Napisać numer dokumentu i pozycji dotyczącej problemu, to także wielka obraza.

    Pewnie rzuciłbym to robotę, ale:
    - przede wszystkim jestem tchórzem
    - brak mi podstawowej wiedzy do radzenia sobie w źyciu (np. nie wiedziałem, że podczas obrony magistra powinno się wcześniej dać listę pytań, nie wiem jak pisać dobre CV itd.)
    - to co nauczyłem się to raczej wątpie, aby były dobre praktyki - to nie jest wzór wdrożenia SAP no i nie mam żadnych certyfikatów
    - nie zostawię samego Ojca w domu, dopiero rok minął, jak nagle Matka zmarła

    Pracy raczej nie stracę, bo nie ma nikogo w firmie, kto by mnie zastąpił, zainteresował się tym co robię. Oczywiście firmę stać na konsultantów.

    Jak się pewnie domyślacie jestem kompletnie antysocjalnym typem - zero przyjaciół, trochę znajomych w pracy.
    Chyba zawszę byłem ofiarą losu. Nigdy nie byłem na żadnych zabawach, dyskotekach czy nic - tylko wesela w rodzinie i podpieranie w ścian i jeden bal na koniec studiów i liceum.

    Szkoły podstawowej to ja nie zapomnę do końca życia, a zwłaszcza 6 klasy, kiedy na lekcjach WF byłem dręczony przez większość chłopaków z drugiej klasy, z którą razem mieliśmy WF.
    Co ciekawe miałe niby nawet parę "przyjaciół" także z tamtej klasy, ale dawali mi wspaniałe rady "odejdź bez słowa" - łatwo zrobić, kiedy jest się otoczonym...
    Z mojej klasy z kolej "przyjaciel" stwierdził, że jestem "taki i owaki". To pewnie dlatego, że miałem opinię kujona - a tylko w ścisłych przedmiotach dobrze sobie radziłem.
    Do spisywania prac domowych to zawsze było sporo osób. Skończyło sie dopiero w 7, gdy miałem dosyć - bo któryś już próbował ręką dotknąć mojej dupy przez spodnie.
    Powiedziałem wychowawcy - on ich, dostali ochrzan i się odczepili. Przyszli jeszcze się poskarżyć, jaka to afera była, jacy to pokrzywdzeni. Zabawnie było jak tłumaczyli, że traktowali mnie jak worek treningowy, bo oni mieli problemy.
    Reszta to był spokój minus kilku psychopatów z mojej klasy, którzy potrafią nagle bez powodu walnąć Cię w brzuch - na szczęście bardzo rzadko.

    O ile pamiętam, to nawet wcześniej generowałem ten efekt - jak miałem kilka lat, to trochę prześladował mnie kuzyn.
    Pamiętam także, że wyrzucili mnie z przedszkola, niby brak miejsc, ale jedyn scena, którą pamiętam, to że zostałem nagle zamknięty za drzwiami - coś było nie tak.

    W domu też nie było zbyt lekko. Mama zbytnio lubiła krzyczeć z każdego powodu i nigdy nie była zadowolona.
    Raz dostałem poprawkę i czekałem na wyniki, to brat powiedział, że myślał, że ja będę się uczył i sobie poszedł.
    Zaraz zaczęly się krzyki, że nic nie umiem, że nie będzie płacić za studia i jestem do niczego. Okazało się, że ta poprawka była już zaliczona.
    Całe dzieciństwo słyszałem tylko o ludzkich dzieciach, którzy zawsze są we wszystkim najlepsi. To działa na zasadzie, że jeżeli jest jedna osoba trochę lepsza, to wszyscy są.
    Nawet jak dostałem się na informatykę, to usłyszałem, że jeden dostał pracę jako nauczyciel, więc to jest dobry zawód, a nie jakieś tam informatyki.
    Jeżeli czegoś nie umiałem, to nigdy mnie nie uczyli jak to zrobić, tylko krzyki, że jestem mlon, baran, często w formie trzecioosobowej tak jakby mnie wogle nie było.
    Zawsze byłem winny (pytanie kiedy ostatnio...), ale jeżeli okazało się, że nie, to nie było sprawy i cisza.

    Zawsze szedłem przez życie po linii najmniejszego oporu na zasadzie jakoś tą będzie, albo wydarzy się coś co skróci te cierpienia.
    Nawet prawo jazdy odważyłem zrobić dopiero po studiach. Jedyne chyba co próbowałem zrobić z aby wyjść z przegrywu, to w wieku 30 lat poszedłem na zabieg pozbycia się wrodzonej stulejki.
    Teraz myślę, że mogłem sobie tych kilka miesięcy nieprzyjemności darować - strata czasu. W pracy też już raczej wszystkie koleżanki zajęte.

    Rok temu zmarła nagle Mama. Brat myślał, że mam depresję, więc zabrał mnie do psychologa na jedną wizytę. Psycholog nic niepokojącego nie zauważył, ale zapytał czego oczekuje.
    Zaoferował także leki, których nie przyjąłem i L4.

    Bardzo denerwują mnie komentarze "nie łam się, ludzie mają gorzej i sobie radzą" i czemu się denerwujesz
    Dziękuje za takie rady, nie potrafię się zmienić i jak tak dalej pójdzie, to nie będzie dobrze. Najwyżej dołącze do statystyk samobójców.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    W piątek kolejne podejscie do terapii. Oby tym razem się udało (╯︵╰,)

    #depresja #nerwica #psychologia

  •  

    Dlaczego po prostu nie mogę się zabić? XD dlaczego kurwa? Męczę się i mam dosyć, każdy dzień to męka, nie mogę nic ze sobą robić. A do tego jestem tak głupi, że ostatni raz jak próbowałem się zabić to skończyło się tylko na próbie samobójczej xD żal mi siebie i wstyd, że tak chujowo się za to zabrałem, bo tylko miałem kolejny rok męki.

    #depresja #nerwica #samobojstwo pokaż całość

    •  

      @Garztam Jedyne co Cię pewnie powstrzymuje to jak każdego - nie wiesz co jest po drugiej stronie

      +: Garztam
    •  

      @Cortana Jakie pierdolenie... On cierpi na nieuleczalną chorobę, czyli depresję. Wiąże się ona z AUTENTYCZNYM BÓLEM, często i fizycznym. Tak samo gówno prawdą jest to, że samobójstwo popełnia się w ciszy, gdyż wszystko zależy od człowieka. To fakt, że ludzie z depresją w otoczeniu o tym nie mówią, a wręcz sprawiają wrażenie szczęśliwych, ale to tylko pieprzona maska. Maska którą zakładamy, aby nie słyszeć takiego oceniania jak Twoje. Boimy się tego, bo chcemy być normalni. Jesteśmy pierwszymi osobami, które chciałyby się zmienić i wiemy jak to robić... tylko, że to nigdy nie działa. I tak nota bene, to jestem po próbie. Uratował mnie brat i to przypadkiem. W swoim otoczeniu rzeczywiście o tym milczałem i wszyscy przeżyli ogromny szok, natomiast w internetach pisałem o tym od pół roku. Zapewne była to forma krzyku o wsparcie i jakieś zrozumienie, coś czego nie mogłem otrzymać na żywo, gdyż ocenianie ze strony rodziny wydawało się nie do zniesienia. Bałem się też, że potracę znajomych i będę już całkiem sam. I spotykałem tak bezmyślne i nieczułe komentarze jak Twój, które utwierdzały mnie w przekonaniu, że nie mam po co żyć.

      @Garztam Trzymaj się Mirku. To choroba przez Ciebie przemawia, a nie Ty sam. Możesz uwierzyć osobie po próbie -> warto żyć. Chociażby po to, abyś sam wszystkim i sobie udowodnił, że pomimo tej choroby potrafisz żyć, wygrywać, odnosić sukcesy. To jest dopiero dowód na ogromną siłę psychiczną! Na depresję cierpiał np Winston Churchill, a spójrz ile osiągnął. Depresja, to paskudna choroba, ale DA SIĘ z nią żyć. Jak na razie nie chcesz dla siebie, to zrób to dla bliskich ze swojego otoczenia, którym Twoja nagła śmierć zrąbałaby życie. Pomyśl dobrze, na pewno jest przynajmniej jedna taka osoba. Żyj dla niej. Zakładaj plany i realizuj je mimo wszystko. Duże plany, ale realizowane małymi kroczkami. Każdy drobny sukces wywoła radość. I pokaże Ci, że wbrew temu co wmawia Ci choroba, to jesteś silny i masz coś do udowodnienia :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    Jestem przegrywem w wygrywie.

    Mireczki muszę się Wam trochę wyżalić. Zacznę od tego, że mam 21 lat i jestem strasznie znerwicowany. Oprócz tego nie radzę sobie z własna psychiką, mam zaniżoną samoocenę i czasami po prostu nie potrafię przyjmować komplementów. Wszystko przez poprzednie przykre doświadczenia w moich relacjach z dziewczynami. Niejednokrotnie byłem wystawiany do wiatru. Nie potrafiłem utrzymać nikogo przy sobie. Mimo to walczyłem o to, żeby kogoś znaleźć. Nigdy do końca nie zamknąłem się w sobie. Do perfekcji opanowałem sztukę udawania, że wszystko jest spoko. W końcu sie jednak udało zmienić ten stan rzeczy i znaleźć sobie kogoś. Jednak nie jest tak słodko jak myślałem. Mam ogromne problemy z zaufaniem. Boję się, że prędzej czy później to wszystko rozpadnie. Nie jestem przyzwyczajony, że ktoś chce mi pomoc. Czuje się z tym strasznie.

    A jaka jest ona? Czyste złoto. Oczywiście wie o wszystkim. Również o tym, że nie potrafię jej do końca zaufać i nie do końca potrafię przyjmować komplementy od niej. Kazała mi być szczerym i powiedziałem jej wszystko co mi leży na sercu. Dowiedziałem się, ze ona też nie ma lekko. Ba może nawet ma gorzej. Twierdzi, że to co się ze mną dzieje nie ma dla niej znaczenia. Powtarza mi ciągle, że jestem świetnym facetem, że zasługuje na wszystko co najlepsze, ze mnie kocha i mnie nie zostawi samego z czymś takim. Całe szczęście, że zdążyłem się jej pokazać od tej lepszej strony.

    Przez to wszystko mam okropne wyrzuty sumienia. Po pierwsze strasznie przeszkadza mi fakt, że tyle o mnie wie. Po drugie, nie potrafię znieść myśli, że chce mi pomóc a ja nie potrafię z tego skorzystać. Po trzecie boje się, że to wszystko na marne i tym wszystkim ją skrzywdzę. Po czwarte mam poczucie, że biorę ją na litość. Czasami zastanawiam się czy nie lepiej by było jakby mnie po prostu zostawiła. Czuję się bezsilny. Okazało się, że to czego pragnąłem teraz mnie po prostu przerasta... Co ze mną jest nie tak?

    Pisanie tego trochę mi zajeło. Mam nadzieję, że ktoś przeczyta moje wypociny i mi coś na to odpowie.

    #zwiazki #stulejacontent #depresja #nerwica #przegryw #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

    •  

      @kaveni: Dziękuje.
      @Ferdek1212: Mówiłem jej, że ja chyba bardziej potrzebuje terapii jak relacji ale mocno się uparła i każe mi mówić wszystko co czuję. Strasznie dobija mnie fakt, że ona też ma strasznie ciężko a mimo wszystko próbuje mi pomóc jak tylko może. Niestety jak do tej pory niezbyt skutecznie.

    •  

      @Driver494: słuchaj. Nie badzcie dla siebie psychologami. Nie macie specjalistycznej wiedzy na ten temat. To rodzi manipulacje i szkodzi. Nie uprawiaj na niej wlasnego poletka psychologicznego jesli sie na tym nie znasz. Wspieraj, przytulaj, pocieszaj a prace nad emocjami i uswiadamianiem samego siebie zostaw dla tej godzinki tygodniowo u terapeuty.
      Sam chodze od.kilku lat.i to nic strasznego. Jest nawet smiesznie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Pogadaj z nią i przekonaj, oczywiscie nie na siłe. Na pewno ją mocno kochasz, skoro sie tak martwisz
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Precel wychodzi z przegrywu

    Dzień 2

    Trochę mnie refleksji naszło po wczorajszym i dlatego zmieniam trochę formę na bardziej osobistą. Będę to modyfikował, kolejny wpis będzie bardziej zwięzły.

    PORAŻKI
    Przegryw to jednak w dużej mierze emocje, negatywne, ale zawsze. Emocje, jako takie, mają pchać nad do przodu, żebyśmy przeżyli życie jak najefektywniej. Ich celem jest, byśmy mieli poczucie sensu i nie czuli się samotnie, a jeżeli już, żebyśmy chcieli coś z tym zrobić. Tak staram sobie odkładać na bok te wszystkie uczucia jakie wiążą się u mnie z przegrywem i orientuję się wtedy jak bardzo jestem sam i jak bardzo świat wokół jest nieprzyjazny. Najzabawniejsze jest to, że kiedyś mi to nie przeszkadzało, nawet lubiłem taką świadomość. Teraz patrzę jednak na to co napisałem wczoraj i odnoszę wrażenie, że w wychodzeniu z przegrywu najważniejsze jest zrozumienie tego co się czuje i czego się pragnie, a wszelkie działania podejmowane podczas dążenia do celu powinny być oparte na tych autoanalitycznych podstawach. Wyznaczanie sobie masy celów, żeby zajmować czas nie ma sensu, jeżeli naprawdę do nas nie przemawiają i nie niosą ze sobą wartości od razu, czegoś nas nie uczą. Dlatego zmieniam formę wpisów. Kiedyś pisałem dzienniki, były głupie, ale czasami za tym tęsknię, zabawnie będzie wrócić do tego tutaj.

    NERWICA
    Jedenasty dzień opieram się chorobie i jeżeli wytrzymam to będzie to mój nowy rekord. Mogę tu nawiązać do tego co napisałem powyżej, bo gdy coraz łatwiej jest ignorować mi natręctwa, tym bardziej czuję się zagubiony. Trochę jakby samo bycie chorym stawało się być źródłem emocji niezbędnych do egzystencji i nie myślenia o swoim miejscu w świecie. Cieszę się, mam nadzieję, że wytrzymam do końca roku, ale trochę za dużo zwala mi się na głowę. To samo można odnieść do depresji, ale tym akurat tak bardzo się nie przejmuję.

    JAPOŃSKI
    Miło mi do tego wrócić, tyle razy próbowałem dokończyć i mi się nie udawało. Lubię tłumaczyć teksty z japońskiego, szczególnie gry, bo czuję się wtedy jakbym łamał jakiś tajemniczy szyfr i poznawał treści, które zarezerwowane są tylko dla nielicznych. Samo zapamiętywanie znaków sprawia dużą przyjemność, zwłaszcza, że najlepiej do każdego z nich wymyślić historie, które pozwolą łatwiej przywoływać do pamięci znaczenia jak i różne sposoby czytania. Dawno nie czułem tego rodzaju satysfakcji.

    KONCENTRACJA
    W przerwach między robieniem pożytecznych rzeczy grałem w Dark Souls III próbując pokonać Stróży Otchłani. Siadałem do tego zazwyczaj gdy się gorzej czułem, zaczynałem myśleć o negatywnych rzeczach i gra przynosiła mi tak wielkie ukojenie. Ginąłem raz za razem, jednak samo uczestnictwo wymagało ode mnie tak wielkiego skupienia, że nie miałem już miejsca na złe myśli, a gdy w końcu udało się ich pokonać to ta ulga i satysfakcja warte były każdego wysiłku. Motywujące uczucie, szkoda tylko, że niektórych błędów nie da się naprawić, jakkolwiek nie byłoby się zmotywowanym.

    PODSUMOWANIE
    Poszedłem spać o 1:30 (później niż planowałem), wstałem o 10:30
    11 dzień walki z nerwicą
    Kanji (znaczenia) 80/2000 (ostateczna liczba jest nieco inna, ale nie miałem już siły sprawdzać jaka dotyczy akurat mnie, bo przerabiam w kolejności wykorzystywanej przez japońskie szkoły)
    Miałem wpisać ile spędziłem czasu przed komputerem, ale jestem tak zdruzgotany wynikiem, że nie jestem w stanie. Chory jestem, wolno mi! Poza tym sporo tego czasu spędziłem w miarę konstruktywnie. Będę o tym pisał jeżeli coś się namacalnie wykluje.

    W załącznikach będę sobie zamieszczał najlepszy moment danego dnia, tak dla późniejszych wspominek.

    #przegryw #depresja #nerwica #wychodzimyzprzegrywu #preclawygrywy
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Precel wychodzi z przegrywu

    Dzień 1

    CO UDAŁO SIĘ ZREALIZOWAĆ? (odnośnie zadań wyznaczanych sobie w poprzednim wpisie)

    1. Zegar biologiczny - wstałem o godzinie 12 i wiem, że to tragedia, ale przynajmniej będzie co poprawiać. Położę się przed pierwszą, jeżeli mi się nie uda, to pochwalę się porażką jutro. Za sukces uznaję to, że zaczynam to śledzić i godziny, a także to jak się zmieniają, uwzględniane będzie w osobnym dziale moich wpisów.
    2. Żywienie - trzy posiłki, nie jakoś mega zdrowe, ale w miarę sensownej ilości. Nie podjadałem cały dzień nic, a ja uwielbiam się zażerać słodkim. Dwie kawy i sporo wody. Te statystyki też będą lecieć do osobnego działu z liczbami.
    3A. Konstruktywność - czynność jaką wybrałem to powrót do nauki japońskich znaków, konkretnie kanji. Zacznę od samych znaczeń, przy okazji testując autorskie techniki nauczania. Jakby ktoś chciał się przyłączyć, niech da znak w komentarzu, osobiście polecam, z takim skillem wszystkie fanki mangi Wasze.
    3B. Popkultura - wybrałem oglądanie anime, które zacząłem dawno temu czyli Kill la Kill i dopiero po latach doceniłem. Poza tym to motywujące uczucie kończyć coś, co zawsze chciało się poznać.
    4. Systematyczność - ćwiczę poprzez pisanie na Wykopie, mam dwa cykle lochyiwykopy oraz #komiksdlaprzegrywa Ten drugi to w sumie odłam i będę zahaczał o różne media, także codziennie się coś pojawi.
    5. Wychodzenie z domu - robiłem sobie listę rzeczy i miejsc, które by mnie zmotywowały do wyjścia z domu, wyszło mi jakoś z 7 w najbliższej okolicy. Użytkownik Mescuda, ze swoim tagiem swiatmescuda sprawia, że zaczynam interesować się fotografią, więc może gdy udam się w jakieś fajne miejsce to porobię zdjęć i się podzielę.
    6. Konducja - zdecydowałem się na ćwiczenia jakie będę wykonywał w domu. Rozciąganie się, bom zastany, przysiady i hantle odgrzebałem, nie za ciężkie, ale mój bicek nie za silny, więc będą do siebie pasować. Nie sugeruję się na razie systemami ćwiczeń z neta, sprawdzę jak mój organizm zniesie i zdecyduję sam.

    CO ZROBIĘ JUTRO?

    1. Poszukam mądrych książek o nerwicy i depresji, zgodnie z radą deusartifex będzie okazja do przewietrzenia się jak po nie wyruszę.
    2. Zacznę siedzieć nad japońskim, przerobię ile dam radę znajomych znaków, jak ktoś też będzie chciał, to zacznie dostawać lekcje za dzień lub dwa.
    3. Ogarnę burdel w jakim żyję, ile dam radę, żeby było schludniej i żebym, co ważniejsze, miał gdzie postawić odgrzebane z szafy pierwsze Playstation i Nintendo 64. Będzie grane.
    4. Postaram się ograniczać czas spędzany przed kompem, ale jutro, o zgrozo, zmierzę sobie ten czas i boję się jaki może być wynik. Będę później to zbijać ku chwale zdrowotności.
    5. Będę też stronił od pornografii, zobaczymy ile uda mi się wytrzymać, umysł się oczyści to pomyślę o powrocie do tego wynalazku Szatana. Będę liczył dni, dla beki
    6. Dokończę sobie Kill la Kill + pisanie na wykopie, wiadomo.
    7. Sprawdzę czy mam jakiś aparat fotograficzny w domu, czy coś co mogłoby go zastąpić.

    OJ DANA OJ DANA, CZYLI DANE
    Pobudka: 12 Spać: 1
    Trzy posiłki, dwie kawy
    za mną 9 dni opierania się nerwicy, aktualnego nie liczę, bo mogę jeszcze wszystko spieprzyć. Btw 10 to mój rekord.

    #przegryw #nerwica #depresja #wychodzimyzprzegrywu #preclawygrywy
    pokaż całość

    •  

      @mrocznyprecel: jak chcesz się odchudzać i ogólnie mówiąc "zdrowo żywić", to 3 posiłki to za mało. Od lat przyjęło się, że powinno się jeść 4-6 posiłków dziennie, oczywiście odpowiednio mniejszych, bo jak nawpierdalasz się na obiad tak, że pół dnia nie możesz się ruszać, to wiadomo, że nie zmieścisz już tych 3 kolejnych posiłków.

      Jak widzisz kwestię omawiania swojej przerwy w pracy na przyszłych rozmowach rekrutacyjnych ? Pójdziesz w szczerość czy jakieś podkolorowanie CV? Bo z doświadczenia wiem, że zawsze o to pytają, nawet jak masz 2-3 miesiące przerwy w karierze. pokaż całość

    •  

      @BrockLanders: Dzięki za radę, chyba pójdę w pięć posiłków, tylko przez kilka dni chcę trochę ograniczać i skupiać się na tym, żeby się nie obżerać pomiędzy. W tym czasie i tak sobie opracowuję jakiś plan ćwiczeń, tak w domu, jak i aktywności na świeżym powietrzu.

      Z wyjaśnianiem przerwy będzie trochę ciężko, myślałem o tym, mam kilka projektów rozgrzebanych od paru lat, doprowadzam je do stanu w jakim mogę coś zaprezentować, jakoś w styczniu powinno mi się udać, więc będę mógł długo opowiadać o tym jak poświęciłem na to czas, a do tego łączy mi się to tematycznie z dwoma poprzednimi posadami, więc jakoś to może pyknie. No, a to nad czym siedzę będę prezentował na tagu, więc będziecie mieli okazję ocenić czy straciłem czas. Jeszcze raz dzięki za wsparcie! pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    ogromna część ludzi zamyka się w swoim światopoglądzie wsiąkając jedynie argumenty na jego rzecz i ciesząc się z poczucia, ze to oni mają rację a druga strona się myli. Jest to zła taktyka. Powinni szukać najlepszych argumentów przeciw swojej tezie i na podstawie refleksji nad starciem argumentów obu stron powinno się budować światopogląd. Takze tego... ma ktoś argumenty za zyciem? xD

    #gownowpis #depresja #przegryw #nerwica #antynatalizm
    pokaż całość

    +: Freakz, Turbonalesnik +5 innych
    •  

      @paul772
      Zgadzam sie z tym co napisales.
      Jednym z moich argumentow za egzystencja jest taki, nawet jesli przyjmiemy poglad ze istnienie jest calkowicie bez sensowne i glownie w nim przewaza cierpienie to nic innego juz nie doswiadczysz, zycie to jedyna szansa by doznac bolu, cierpienia, radosci, orgazmu, euforii
      lub powiedziec: to co robicie nie jest ok!
      Malo kto ma okazje obserwowac rozwoj swiadomosci na ziemi a ja jestem jednym z wybrancow ktory nosi brzemie zycia. Jak to powiedzial Stephen Hawking:

      Mamy tylko jedno zycie by ujrzec misterny plan natury i docenic wspaniala konstrukcje wszechswiata i jestem za to dozgonnie wdzieczny

      Z tej strony wygryw, antynatalista
      Zachecam do obalenia tego argumentu
      pokaż całość

      +: profumo
    •  

      @paul772:

      Argumenty za życiem mogę znaleźć nawet w swoim życiu. Bo wiele rzeczy w życiu jest pięknych. Natomiast za każde dobro ktoś inny musi zapłacić gorzką cenę. Podczas gdy jeden się bawi drugi zdycha kawałek ziemi dalej na nowotwór z przerzutami. Także powiedziałbym, że argumenty za życiem są natomiast nie mam żadnych argumentów za prokreacją gdyż jest to granie w kości ludzkim życiem.

      W zasadzie wszystkie afirmatywne systemy etyczne mają na celu zmniejszenie cierpienia ogółu ludzkości. Jeśli więc taki jest nasz cel i tego życzymy sobie samym i naszym bliźnim antynatalizm staje się jedyną realną odpowiedzią na te pragnienia w świecie pełnym rozwiązań prowizorycznych.

      Kiedy ktoś (włączając filozofów) broni pretensjonalnego piękna „posiadania dzieci”, odnosi się do przyjemności „patrzenia jak one dorastają”, wpierw dzieci, później młodzież, następnie osoby wchodzące w dorosłość, i w końcu niezależni dorośli (nie dotyczy to tylko ludzi bogatych, ale także, po części, tych uboższych). Dziwne jest jednak, że kiedy tacy ludzie mówią o dzieciach, nie wiadomo dlaczego na tym poprzestają i nigdy nie odnoszą się do ich umierania, starzenia i słabnięcia, być może dlatego, że już ich zwykle nie będzie, by to umieranie kontemplować. Rodzice wolą nie widzieć końca tego procesu, tak jakby dziecko rozpływało się w powietrzu. Ten pozostały aspekt rodzicielstwa jest pomijany; dziecko jest wizualizowane jedynie jako kwitnące. Śmierć dziecka pozostaje czymś niewidocznym. Całkowita realizacja procesu jest ukrywana, jak coś brudnego i nieprzyzwoitego, niegodnego pokazywania.

      ~ prof. Julio Cabrera
      pokaż całość

      +: profumo
    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Prawie każdego zasranego dnia mimowolnie przypominam sobie o tym jak rodzice zjebali mi życie. Jak zapomnieć? Utrudnia to mocno funkcjonowanie
    #przegryw #depresja #feels #nerwica #dda

    •  

      @LajfIsBjutiful: O hui. Trudny problem, ale tak bardzo powszechny.
      Bo widzisz, przegryw nie jest winny swojego spierdolenia do momentu gdy zauważa, że jest spierdolony i dlaczego jest spierdolony. Gdy już wiesz co i dlaczego, możesz podjąć kroki ku polepszeniu swojej sytuacji. I czasem to bardzo długi proces. Ja bawię się już 10 lat. Powoli zdobywając doświadczenie i wiedzę. I wciąż dowiaduję się nowych rzeczy (nawet o sobie samym).
      Sposobem nie jest zapomnienie o tym, że twoi rodzice zjebali ci życie wpajając ci niewłaściwe rzeczy (słowem czy postawą).
      Sposobem jest akceptacja swojej sytuacji. Jesteś spierdolony, straciłeś wiele ważnych okazji, bo nie wiedziałeś lepiej.
      I gdy to prawdziwie zaakceptujesz, będziesz mógł spojrzeć na wszystko z zupełnie innej perspektywy.
      Znajdziesz rozwiązania, które z biegiem czasu i dowiadywaniem się nowych rzeczy zaczną ewoluować polepszając twoją jakość życia.
      Jeżeli radzisz sobie z angielskim, przesłuchaj na youtube "male sovereignty and path to healing", jeżeli gdzieś przy tytule jest słowo "spetsnaz" to będzie to właściwy film. Kanału już nie ma, a mówił o wielu ważnych rzeczach. Na szczęście zostały porozrzucane mirrory.
      pokaż całość

    •  

      dodając do posta wyżej kolegi - ten moment akceptacji swojej sytuacji nie następuje nagle i trzeba sobie nadać definicje na nowo pewnym wartościom bez złości na siebie i innych winnych.

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Precel wychodzi z przegrywu

    Dzień 00 (miał być 1, ale większość dnia przechorowałem i dlatego start przesuwam na jutro)

    CZYM JEST WYGRYW?
    - poradzić sobie z nerwicą. Miewam też epizody depresyjne, ale na pewno nie są tak demotywujące jak nerwica natręctw. Jeżeli sobie z nią poradzę, będę na tyle szczęśliwy, że depresja będzie mogła mnie cmoknąć.
    - zadbać o zdrowie, poprawić kondycję, ogarnąć aparycję
    - wrócić do swoich zainteresowań, zarówno tych typowo konsumpcyjnych, jak i tych bardziej kreatywnych, próbować nowych rzeczy
    - poznawać nowych ludzi, miło byłoby znaleźć dla siebie jakiś sympatyczny różowy pasek, zamordować nieśmiałość bez cienia litości
    - znaleźć jakąś znośną pracę, postarać się założyć coś własnego. Na dłuższą metę nie jestem kompatybilny z polskim rynkiem pracy.
    - wyćwiczyć systematyczność, odzyskać motywację do działania

    OD CZEGO ZACZNĘ?
    1. Muszę wyregulować swój zegar biologiczny, kłaść się i wstawać o normalnych porach, bo depresja i zbyt długie bezrobocie sprawiły, że jest z tym bardzo źle.
    2. Muszę bardziej przejmować się tym co jem, zacznę od notowania co, ile i kiedy, później będziem to analizować, a może nawet liczyć kalorie.
    3. Wybrać sobie jakąś konstruktywną aktywność, która będzie mi zajmować czas, żebym mógł sobie też śledzić postępy we wpisach. Może wybrać jakąś popkulturę do konsumpcji.
    4. Ćwiczyć systematyczność poprzez pisanie na Wykopie, postaram się postować jakieś cykle, zobaczymy.
    5. Przygotowywać się do częstszego wychodzenia z domu, zrobić sobie listę rzeczy, które chciałbym zrobić i miejsc, które chciałbym zobaczyć. Takich, żebym się tym jarał i mnie to motywowało.
    6. Sprawdzić jakie ćwiczenia można uprawiać w domu, przygotować sobie plan, określić od jakich zacznę i w jakiej częstotliwości.

    To zadania na jutro, postaram sobie we wpisach takie wyznaczać, tylko może w mniej rozwlekłej formie, bo będzie co pisać i tak. Też fajnie będzie sobie zaznaczyć ile się udało z nich zrealizować.

    #przegryw #nerwica #depresja #wychodzimyzprzegrywu #preclawygrywy
    pokaż całość

    +: deusartifex, Xem_ +13 innych
  •  

    Temat tabu w Polsce: skutki wychowania przez toksyczną matkę w dorosłym życiu

    Dość długie, ale warto posłuchać

    Jeśli ktoś woli czytać:
    1. Toksyczna matka – pozornie normalna, w rzeczywistości siejąca zło, sącząca truciznę
    2. Na pierwszy rzut oka trudno rozpoznać toksyczna osobę
    3. Dopiero śmierć takiej matki przynosi ulgę
    4. W ekstremalnych przypadkach zdarza się, że syn lub córka - ofiara toksycznej matki, w desperacji zabija ją
    5. Typowe jest emigrowanie daleko od takiej matki, często za granicę
    6. Pozbawia dziecko godności, wolności, samodzielności
    7. Zwalcza synową / zięcia / partnera dziecka niczym konkurenta / doprowadza do rozwodu
    8. Ojciec zazwyczaj jest również ofiarą takiej toksycznej żony
    9. Toksyczne matki żyją bardzo długo, po 90-95 lat, przeżywając innych
    10. Karmią się energią wysysaną z syna / córki
    11. Oplatają dziecko i żyją jego życiem
    12. Szantażują emocjonalnie, rzekomym poświęceniem, przedstawiają się w roli ofiary
    13. Lubią kontrolować otoczenie
    14. Wymagają od dorosłych dzieci ciągłej opieki i wsparcia, mimo że dobrze sobie radzą
    15. Nadopiekuńczość zaczyna się od wczesnego dzieciństwa
    16. Ciągle krytykuje, naprawia syna/córkę
    17. Nie pozwala popełniać błędów
    18. Sama uważa się za ideał
    19. Uważa, że to jej dziecko zawdzięcza życie, chce być jak Bóg
    20. Wnuki unikają takiej babci
    21. Dziecko jest tylko dodatkiem do matki
    22. Syn / córka po "uwolnieniu się" wyjeżdża często na drugi koniec świata albo zrywa kontakt
    23. Jak najdłużej nie pozwala usamodzielnić się
    24. Dziecko toksycznej matki doświadcza nerwicy lękowej
    25. Toksyczna matka odsuwa męża, zamiast niego "poślubia" dziecko
    26. Schemat toksycznej matki często przechodzi z matki na córkę
    27. Dziecko - ofiara toksycznej matki nie wie czego chce, właściwie nie istnieje jako samodzielna osoba
    28. Konsekwencje dla syna/córki: depresja, nerwica lękowa, wycofanie społeczne
    29. Demonstracyjnie bojkotuje decyzje syna/córki
    30. Zdarza się, że toksyczna matka "rządzi" rodziną również po swojej śmierci, pozbawiając bliskich wolności
    31. Dziecku - ofierze toksycznej matki słowo "matka" kojarzy się jak najgorzej
    32. Doskonale wyczuwają słabości dziecka, aby nim manipulować
    33. Nawrócenie / wyleczenie takiej osoby jest prawie niemożliwe
    34. Nie chce się zmienić, uważa że to otoczenie ma problem
    35. Unikają spowiedzi, przyznania się do błędu, nie mówią przepraszam

    #rodzina #narcyzm #psychologia #psychiatria #niebieskiepaski #rozowepaski #przegryw #depresja #nerwica #emigracja
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Właśnie dokonałem zakupu następujących towarów
    2x Soplica 200ml
    24x Napój energetyczny w puszcze 250ml

    Jedno na odwagę, drugie na dynamizm.

    no i do tego fajny pdfek do poczytania (jak tez chcesz to wpisz w google "terapia richardsa pdf")

    #wychodzimyzprzegrywu i pokonujemy #fobiaspoleczna, #nerwica oraz #depresja :)

    a wy jak tam, dalej płaku płaku i nic nie robienie tylko jęczenie?

    #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Ciekawe czy dzięki wykasowaniu dzieciństwa z pamięci można prowadzić normalne życie, Bez flashbacków, fobii, nerwicy i depresji.

    #przegryw #feels #depresja #nerwica #fobiaspoleczna #zaburzenialekowe #dda

    źródło: imgix.bustle.com

  •  

    Depresja, nerwica, czy inne badziwie, bawi mnie pewna rzecz. Gdy coś człowieka strasznie zdołuje i smutny zajmie się czymś innym, a później chce wrócić myślami do powodu smutku, żeby się jeszcze pognębić, ale zdaje sobie sprawę, że nie pamięta co to było. Przy czym nadal jest, z tego właśnie powodu, przygnębiony. W tym momencie wiem, że mój własny mózg ma mnie za debila.

    #przegryw #nerwica

  •  

    Kur.. jak ja nienawidzę jak ludzie wydają z siebie dźwięki. Siorbanie, mlaskanie i pociąganie nosem doprowadzają mnie do furii. Najchętniej wyjebałbym takiego delikwenta przez okno...

    Co na to poradzić?

    #psychologia #psychiatria #nerwica

  •  

    jak rano wstać niczym normik, ktory po usłyszenia budzika się uśmiecha, przeciąga i wstaje, je sobie śniadanko, pije kawkę i zadowolony rozpoczyna dzień? a nie tak jak, że jeszcze nie otworze oczu a już chce ich nie otwierać, i jest mi smutno bardzo i takie mam poczucie beznadziejnosci...

    Proszę o porady i pomoc.

    #przegryw #dda #nerwica #depresja #feels #fobiaspoleczna #wychodzimyzprzegrywu #kiciochpyta #pytanie pokaż całość

    •  

      @LajfIsBjutiful: chodzilo mu chyba o "Ciezko jest zyc lekko" :D

    •  

      @LajfIsBjutiful: znajdź sobie coś co sprawia Ci przyjemność i rób to właśnie z rana. I nie piszę tu o jakichś tajemniczych, trudnych rzeczach, a o najprostszych maluczkich, które mają w sobie trochę radochy jak chociazby śniadanie, które lubisz i które sobie zaplanujesz czy przygotujesz część wieczorem, albo zaparzenie sobie ulubionej kawy, prysznic, joga na rozluźnienie, jakaś muzyka, która Cię pobudzi/uspokoi czy co tam byś chciał aby zrobiła xd Nawet jako budzik możesz ustawic sobie melodię, która wpływa na Ciebie pozytywnie i zachęcająco. To są małe rzeczy, ale dzięki nim o wiele lepiej się wstaje i z chęcią zabiera się do działania :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Mało zarabiam bo jestem przegrywem.
    Jestem przegrywem bo mało zarabiam.

    Jak wyjśc z tego błędnego koła?

    #przegryw #pytanie #kiciochpyta #dda #depresja #nerwica #fobiaspoleczna

  •  

    Czy was też mówiąc delikatnie to denerwuje, jak stoicie przy kasie, pani kasjerka zaczyna kasować zakupy, a ofermy przed wami są w połowie pakowania, albo muszą trzymać wszystkie zakupy na blacie i dokładnie odkładać wszystko do portfela, albo są w dwie osoby i jedna stoi jak ciota i czeka na drugą, zamiast wziąć zakupy? I stoicie bezradnie, bo was te ofermy blokują, a Pani kasjerka nawala produktów jak głupia (do kasjerek oczywiście nic nie mam, cenię je za pracę), a potem sami się nie wyrabiacie z pakowaniem? No ja pierdolę, nie można odejść na bok z zakupami? Nie można segregować pieniędzy kawałek dalej? Czy tylko mnie przyprawia to o nerwicę?
    #gorzkiezale #zakupy #nerwica #pytanie #kiciochpyta
    pokaż całość

    +: neru, karliTToO +6 innych
    •  

      @nonpr0: a jak ktoś chce idealnie się pakować i uważać na każdy cm, to niech wszystko wrzuci sobie do koszyka/wózka i pójdzie na bok. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      No może i to jakiś sposób. Tylko zauważ, że w ten sposób ktoś traci czas bo musi znowu spakować i rozpakować żeby dać do reklamówki. Najlepiej trochę zwolnić i wyluzować bo pośpiech i stres zabija. Kasjer nie powinien obsługiwać kolejnego klienta jeśli poprzedni nie spakował zakupów bo to zwyczajne chamstwo.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Też macie/mieliście tak przy nerwicy lękowej, że poza zdenerwowaniem wynikającym z lęku, łatwiej się też wkurwialiście?
    Człowiek mnie byle gównem zdenerwuje na ulicy, w samochodzie czy w komunikacji i już dostaję palpitacji i przez kilka minut nie myślę o niczym, tylko jakbym wyskoczył i go napierdalał.
    Oczywiście tego nie robię, bo zazwyczaj jestem spokojnym człowiekiem i potrafię się jeszcze kontrolować, poza tym bykiem nie jestem i mogłoby się to źle skończyć, ale wkurw aż mnie rozsadza jak nigdy.

    #psychologia #psychiatria #nerwica #nerwicalekowa
    pokaż całość

    •  

      @Stenad_Art

      Takie zachowanie często wynika z kompleksów, skrywanego wewnątrz siebie smutku i/lub złej diety.
      Potrzebne źródło.

      W związku jestem od kilku lat, z grubsza nie narzekam. Wzrost w normie (mityczne 180 cm), waga jak najbardziej też, nie mam na tym tle kompleksów. Nie wiem jaki ma to mieć związek.
      Przed nerwicą takich akcji nie miałem nigdy przez całe życie, a w ostatnich miesiącach nagminnie. pokaż całość

    •  

      @troglodyta_erudyta: U mnie "lont" stał się naprawdę krotki i lista rzeczy które mnie wyprowadzają z równowagi urosła niebotycznie. To normalne że jest się w takim stanie defensynwo-agresywnym. Ciężko nad tym zapanować ale warto, bo to część walki o wyjście z zaburzenia i odrobienie lekcji na przyszłość jak sobie radzić ze stresem i napięciem :)

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    http://relayimmo.com/ramka/4641715/facebook-instagram-czy-snapchat-prowadza-do-depresji-lepiej-ich-nie/

    Jestem zmuszony przyznać, że jest w tym sporo racji. Kiedyś w ogóle nie korzystałem z Social Mediów poza komunikatorem Gadu-Gadu. I byłem dużo bardziej szczęśliwy. Bo służył głównie komunikacji. Obecnie Facebook, Instagram i Snapchat. I to niczemu nie służy. Bo nawet jeśli podświadomie wiemy, że życie wszystkich nie jest kolorowe to pojawiają nam się wpisy, które opisują wyjazdy zagraniczne, jedzenie w świetnych restauracjach, zdjęcia z siłowni, zdjęcia w super ubraniach itd.

    Mimo, iż człowiek wie, że to wszystko na pokaz to i tak zaczyna porównywać się do innych. Uświadamia sobie ile w życiu traci, ile rzeczy nie osiągnął i wiele, wiele innych. Często to człowieka nie motywuje, aby działać tylko doprowadza do demotywacji. W szczególności kiedy kogoś zapytasz jak to osiągnął i okazuje się, że nie masz warunków czy możliwości finansowych, aby dojść do tego. Dobra dieta, dobre ubrania, dobre suplementy, dobra edukacja, dobry rozwój. To wszystko kosztuje.

    Wątpię, aby same social media doprowadzały stricte do depresji. Ale w mojej ocenie mogą ją utrzymywać czy nawet pogłębiać. Chociaż w długim terminie myślę, że jest to nawet możliwe jakby popatrzeć na to z innej strony.

    Czasami myślę, że najlepiej byłoby w pizdu wyjechać, odciąć się na dłuższy okres czasu, zarobić sporo siana, zacząć wszystko od nowa i cieszyć się wszystkim. Ta nagonka nas dobija. Myślałem, aby udać się do psychologa, ale na NFZ nie da rady. Wiecie ile musiałbym zapłacić za godzinną wizytę?

    #depresja #nerwica #feels #psychiatra #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Umówiłem się na kilka randek, spotkań w najbliższych tygodniach i wiecie co Wam powiem? Nie odczuwam, aby depresja zeszła ze mnie w magiczny sposób. W tym niektóre będą niezobowiązujące. Rozumiem, że są mirki spod tagu #przegryw, które nie mogą nawet potrzymać za rękę, ale są różne przyczyny, które wrzucają człowieka w depresję.

    Niestety nie czuję, aby magicznie mnie opuściła. Co więcej? Niewiele to zmienia w moim życiu. Chyba trzeba mocniejsze leki i psychoterapię.

    #depresja #nerwica #feels #rozowepaski #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

    •  

      @Cxde: jedyne badanie jakie miałem to gastroskopia bo moja mama od refluksu miała jak ona to nazywała "rozpychanie" w klatce piersiowej no i myślałem że to jest to, no i faktycznie mam refluks ale leki od gastrologa nie pomagają, innych badań nie miałem robionych bo moja lekarz rodzinna zna mnie od dziecka i wie że zawsze byłem taki przewrażliwiony, powiedziała że to nerwica i mam iść do psychiatry. Ograniczyła się do osłuchania mnie i zmierzenia ciśnienia (ok) pokaż całość

    •  

      @nostalgy moze trzeba zmienic leki od gastro/psychiatry. Ja mimo wszystko zrobilbym echo serca dla pewnosci, albo chociaz zwykle badanie ekg.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Nie daję rady. Nie mam już sił. Od kilku tygodni śnią mi się koszmary (o aspekcie psychologicznym), brakuje mi werwy, energii, jestem smutny, przygnębiony, dopada mnie anhedonia. Mam ochotę rzucić wszystko i wyjechać na kilka miesięcy zagranicę i zacząć w życiu wszystko od nowa. Po prostu. Chciałbym zacząć nowe, lepsze życie. Zarobić kilkadziesiąt tysięcy i zacząć wszystko od nowa. Na spokojnie.

    Nawet wychodząc z domu czuję ogromne poczucie wstydu za to jak moje życie wygląda, chociaż nie miałem wpływu na wszystko. Czuję się bardzo, bardzo źle z samym sobą. Nie wiem czy to dobry pomysł. Ale chciałbym wystartować ze wszystkim od nowa. Zarobić sporo pieniędzy, zacząć spełniać swoje pasje, marzenia. Naprawić pewne kwestie. Tego mi cholernie brakuje. Nie tak to wszystko miało wyglądać. Czuję się obecnie bardzo źle. Nie jestem w stanie na niczym się skupić a w głowie mam piekło. Po prostu chciałbym zacząć nowy, lepszy start.

    #depresja #nerwica #psychiatria #psychologia
    pokaż całość

    •  

      @DonnieDarko:
      U mnie studia, dorywcza robota, ale czuję, że wegetuję. Brakuje mi normalności. Wiem, że jakbym wyjechał, to zarobiłbym tyle kasy, że mógłbym spokojnie pomieszkać w dużym mieście przez 1-2 lata, wydawać pieniądze na rozwój pasji, sport, miałbym czas na naukę studia itd.

    •  

      @theonlytime Jedź i się nie zastanawiaj. Na pewno nie wpłynie to źle na Ciebie,a ciągle zastanawianie się co będzie dla Ciebie lepsze też Ci nic nie da tylko zadreczysz się myślami,a później ewentualnie będziesz żałował czegoś czego nie zrobiłeś. Usiądź sobie na spokojnie i pomysl jak Twoje życie będzie wyglądało za kilka lat gdy tu zostaniesz,a później pomysł jakby wyglądało gdybyś wyjechał. Tym bardziej,że nie musisz nigdzie jechać w ciemno. Kiedyś też mogłem wyjechać,sprawdzona robota że spoko ludźmi ale nie wolałem siedzieć tutaj. I nawet nie wiesz jak tego cholernie żałuję. pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ok stuleje czas spojrzeć prawdzie w oczy. Też miałem takie problemy jak Wy, mimo zarabiania niezłej kasy, wysokiego wzrostu, laski nigdy za mną nie latały bo byłem gigaspierdoliną. Laski po prostu czuły moje spierdolenie.

    Czuły bo widziały moja niepewność siebie. Przeszedłem nerwicę a potem depresję. W tym czasie idąc przez miasto zgarbiony patrząc na własne buty. Wyglądałem jak siedem nieszczęść więc nie dziwię się że nikt nie brał mnie pod uwagę. Teraz chodzę pewnie niczym gigachad mimo że wygląd typowej IT stulei. Podejście ludzi i kobiet bardzo się zmieniło, naprawdę patrzą na mnie zupełnie inaczej.

    Bieganie, siłownia itd może być tylko dodatkiem do leczenia. Masz problemy? Wypierdalaj do psychiatry po leki, on Cię zdiagnozuje czy masz nerwicę, fobie społeczna czy co. Równocześnie jak leki zaczną działać idziesz na terapię do psychologa.

    Nerwica zmarnowała mi lata nastolatka, zabrała wiele lat. Dopiero teraz czuję że żyję. Polecam iść do lekarza zamiast płakać nad sobą.

    #przegryw #wygryw #wychodzimyzprzegrywu #feels #nerwica #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    Chciałbym w końcu zaznać spokoju ducha, niestety z tyłu głowy mam wbite drzazgi niepokoju.
    Chcę z powrotem rozpłynąć się w czeluści niebytu, tam nie ma zmartwień.
    #nerwica #depresja

  •  

    #nerwica
    Jak sobie pomyślę, że dla mnie egzamin czy jazda autem to stres i panika a jakiś pilot samolotu, negocjator policyjny czy inny żołnierz zachowuje pełną kontrolę w sytuacji mega kryzysowej, biorąc odpowiedzialność za setki istnień to mnie mocno uświadamia, iż jestem życiowym ściekiem :D.

    +: W33D420, Rapepo +4 innych
  •  

    http://relayimmo.com/link/4611413/przewlekly-stres-niszczy-pamiec-ma-destrukcyjny-wplyw-na-mozg/
    Z badania przeprowadzonego na 2 tysiącach zdrowych ochotnikach w średnim wieku wyszło, że wraz z wysokim poziomem kortyzolu we krwi pogarsza się zdolność zapamiętywania. Znacznie wyraźniej widać było te wahania u kobiet niż u mężczyzn.
    #stres #nerwica #depresja #zdrowie #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: focus.pl

    +: Rapepo, W33D420 +6 innych
  •  

    Moda na depresję?

    Jak czytam takie teksty, że obecnie mamy modę na depresję to nóż otwiera mi się w kieszeni. Wiecie dlaczego? Bo mam całą masę znajomych, którzy najprawdopodobniej cierpią na tę chorobę tylko to wypierają. Idą w używki, alkohol, sport, imprezy, aby tylko przed samymi sobą nie przyznać, że mają problem z tą chorobą. Tylko jeden znajomych stwierdził, że planuje wybrać się w końcu do psychologa, bo w jego życiu coś jest nie tak. Ja sam wypierałem przez kilka lat, że mogę mieć depresję. Ale koniec-końców miałem dosyć oszukiwania samego siebie i przyznałem się. Zrobiłem to o wiele za późno. I nawet jak mi psycholog sugerowała, że mogę mieć depresję i powinienem pójść po leki (miało to miejsce z 5-6 lat temu) to obraziłem się na nią i nie skorzystałem z tych porad. A powinienem skorzystać. Tylko duma mi nie pozwoliła.

    Jak czytam, że jest moda na depresję to łapię się za głowę. Przestańcie patrzeć na czyjeś życie przez pryzmat własnego. Nie macie pojęcia z czym ludzie muszą mierzyć się czy musieli to robić w przeszłości. Nie macie pojęcia jakie traumy przeszli. Nie macie pojęcia w jakich rodzinach wychowywali się. Nie macie pojęcia z jakimi patologicznymi zjawiskami mieli i mają do czynienia. Nie macie pojęcia w jakiej biedzie wychowywali się.

    Szacuje się, że w Polsce mamy około 5 milionów osób z syndromem DDA. Również należę do tego grona a to tylko część mojego życiorysu. Podczas rozmowy z psychologiem, opowiadając o tym co mnie spotkało to stwierdziła: "Dziwne gdybyś nie zachorował na depresję, mając za sobą tak ogromny bagaż doświadczeń".

    Prosta zasada: Żeby kogoś zrozumieć to trzeba zjeść chleb z tego samego pieca co ktoś. Jak ktoś miał bananowe życie, wszystko podane na tacy to ciężko będzie to zrozumieć. Rodzice zapewnili takiej osobie wszystko, aby mogła wieść normalne życie i rozwijać się to ciężko to zrozumieć.

    PS. I mimo całego bagażu tych doświadczeń to dopóki moje życie układało się w odpowiednim kierunku to wszystko było ok. Depresja uderzyła nagle, gdy znalazłem się w sytuacji bez wyjścia. Wspomnienia wracają do dnia dzisiejszego.

    #depresja #psychiatria #psychologia #feels #nerwica
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: img1.dmty.pl

    •  

      @Slucham_psa_jak_gra_: Nawet nie chce mi się gadać z tobą na ten temat. Nasłuchałem się swoje od różnych osób na temat psychiatrii w Polsce i tego jak funkcjonuje i dla mnie jest to wystarczająco żeby mieć opinię. Jeśli chcesz to drap się statystykami po jajkach i przekonuj wykopków, że psychotropy, po których ludzie mają spojrzenie jak zombie są dobre. Pozdro i z fartem.

    •  

      @atteint:
      Kwestia wyboru tak naprawdę. Lepsze czasami spojrzenie jak zombie niż piekło w głowie i wieczny strach, niska samoocena, poczucie bycia bezwartościowym, ból emocjonalny. Wolę mieć trochę gorsze zdolności motoryczne niż strach przed podjęciem jakiegokolwiek wyzwania w życiu.

      +: nonpr0
    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Ja pierdolę spirala spierdolenia ruszyła. Dzisiejszy dzień zrył mi tak banię, że znowu wracam do punktu wyjścia. Co próbuję wyjść z życiowego dołka to rozbijam się o ścianę własnego zjebania. Od paru godzin wertuję facebooki znajomych i patrzę kim są, co osiągnęli, gdzie byli. Po co to robię ? Żeby znaleźć odpowiedź co poszło nie tak, że nawet osoby, wyraźne gorzej sobie radzące przez cały szlak edukacji są lepiej sytuowane ode mnie. Smutna konkluzja nasuwa się po porównaniu środowisk, bo nawet jeśli rodzice mieli ich dupie to i tak zapewnili im dostateczną stabilność materialną. W moim przypadku było natomiast zgoła inaczej. Pomimo tego przez cały okres pacholęcy starałem się nie odstawać w żadnym aspekcie od rówieśników. Analizując swoje zachowanie z perspektywy czasu moim motorem napędowym był podświadomy kompleks niższości. Jednakże przez środowisko byłem traktowany jak zadżumiony lub trędowaty. Mimo wszystko podziwiam swoje samozaparcie z okresu szkolnego. Jednakże psychika dziecka jest jak z gumy. Łatwo się smucimy i równie łatwo o tym zapominamy. Inaczej ma się to w przypadku dojrzałego człowieka, którego psychika jest jak szkło. No i właśnie pod koniec liceum po raz pierwszy dopadł mnie poważny epizod depresyjny. Prawdziwą ironią losu jest to, że nie chcąc podzielić losu rodziców i naprawdę starając się bardziej od innych, gdzieś po drodze wysypała mi się psychika. Ostatnie trzy lata przypieczętowały cały dotychczasowy trud. Zupełnie niczym hamartia w greckiej tragedii... i dołujące uczucie bycia marionetką w teatrze zwanym życie...
    #depresja #przegryw #zycieismierc #zalesie #nerwica
    pokaż całość

  •  

    Czego się najbardziej boję? Całkowitej utraty kontroli nad swoim umysłem. Powaga.
    #depresja #nerwica #przegryw #spierdolenieumyslowe

  •  

    Kryzys mam po dwóch dniach spokoju od nerwicy natręctw. Czytałem sobie mangę, ale tak trochę ze strachem lekkim bo emocjonalnie ten dzień leży i tak coś podejrzewałem, że przesadzam z aktywnościami i jak przy przewracaniu strony mnie coś nieprzyjemnie nie zaboli jakby w mózgu, ale myślę sobie, że kurna twardy będę i doczytam do końca jak jakiś psychiczny muczomaczo, ale teraz mi się wydaje, że jeżeli nie powtórzę całego procesu to dostanę raka, guza, czy innego przegrywiaka mózgu złośliwego bez loszki. Tak, wiem że to głupie, ale dużo łatwiej zdać sobie z tego sprawę gdy się to opisze i na ten moment mam zamiar wytrzymać. Na punkcie mózgu jestem przewrażliwiony dość mocno, więc jak nie pęknę to będzie fajnie.

    #przegryw #nerwica #wychodzimyzprzegrywu #nerwicowypamietnik
    pokaż całość

  •  

    Mam zdiagnozowaną depresję lękową (chociaż jeszcze nie korzystam z farmakoterapii, ale pewnie lada moment zacznę), ale uświadomiłem sobie, że otaczają mnie w większości kretyni. Ale tutaj nie chodzi nawet stricte o ich iloraz inteligencji. Problem polega na tym, że oni oceniają Ciebie przez pryzmat swojego życia, swoich doświadczeń życiowych czy swojego statusu materialnego bądź możliwości, które zapewnili im rodzice i mają problem z logicznym myśleniem, które jest niezbędne, aby myśleć przyczynowo-skutkowo.

    Przyznam szczerze, że byłem w szoku. Bo pragmatyzmem jest ocenianie kogoś pod warunkiem, że zje się chleb z tego samego pieca co ta osoba. Otworzyło mi to mocno oczy. Bo rzadko mam okazję szczerze rozmawiać z ludźmi a uświadomiłem sobie jakimi są kretynami.

    Doszedłem to takich wniosków, że jednak będę musiał brać leki. Psychoterapia? Może aczkolwiek chodziłem kiedyś do psychologa i nie zmieniło to mojego życia. O ile zaakceptowałem pewne traumatyczne wydarzenia o tyle nie jestem w stanie usunąć ich z pamięci. Trzeba krok po kroku stabilizować swoje życie i tyle.

    Moje życie to dla mnie ewidentny przykład zależności przyczynowo-skutkowej. A nawet efektu motyla? A wiecie co jest najgorsze? 7 lat temu zdawałem sobie sprawę jakie mogą być konsekwencje pewnych zaniedbań. Tłumaczyłem to bliskim. Ale nikt mi nie pomógł... A potem słyszę, że żalę się. A jak masz nie mieć żalu skoro z kimś na coś umawiasz się a te osoby nie dotrzymują słowa? A co gorsza, gdy pod pewne rzeczy układasz swoje całe życie?

    #depresja #feels #nerwica #psychiatria #psychologia
    pokaż całość

    •  

      @nonpr0:
      Tylko kłopot polega na tym, że to większość moich znajomych. Uświadomiłem sobie jak wiele osób nie potrafi budować wniosków poprzez logiczne myślenie, które pokazuje związek przyczynowo-skutkowy.

      Przyznam szczerze, że nie mieliśmy okazji do tej pory rozmawiać szczerze o pewnych rzeczach. Teraz sobie uświadomiłem, że nie byłe butny, gdy nie chciałem z nimi rozmawiać o wielu rzeczach. Miałem rację, że te rozmowy nie miałyby kompletnie sensu.

      Zauważyłem też pewien egoizm albo obronę przed skrzywieniem obrazu własnej osoby. Na przykład: "Trzeba ciężko pracować i możesz wszystko osiągnąć". Ale w momencie, kiedy takiej osobie pokazujesz, że do tej ciężkiej pracy są potrzebne odpowiednie warunki życiowe, finansowe czy pomoc innych to zaczyna to wypierać. Bo nie jest w stanie uświadomić sobie, że gdyby nie rodzice i start z takiego a nie innego pułapu to pewnie nigdy nie znalazłaby się w takim a nie innym miejscu.
      pokaż całość

    •  

      @theonlytime: Lepiej późno niż wcale. Ja teraz to już wiem i odcinam się w ekspresowym tempie od takich ludzi. Wolę mieć mniej znajomych ale takich, którzy są mnie w stanie zrozumieć.

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Nie wiem czy coś z tego będzie, ale spróbuję. Mam problem z depresją, ale to i tak jest nic przy dość poważnej nerwicy natręctw, która sprawiała, że ostatnie lata właściwie przewegetowałem. W moim przypadku jest związana z nieprawidłowościami funkcjonowania mojego ciała i podświadomym wiązaniem ich z wykonywanymi przeze mnie czynnościami.

    Przykładem: jeżeli podczas pisania tego tekstu serce przeskoczyłoby uderzenie, to dopada mnie lęk przed tym, że jeżeli nie przerwę pisania i nie wywalę tego co stworzyłem do kosza, to owa anomalia będzie się powtarzać. Z czasem zacząłem wychwytywać naprawdę absurdalnie małe zmiany, a sporo z nich zacząłem sobie nawet wmawiać, byle móc nurzać się w słodkim przegrywie.

    Postanowienie poprawy miałem od dawna i nawet robiłem postępy, ale dopiero wczoraj znalazłem dostatecznie silny bodziec, który skłonił mnie do działania. Postanowiłem opisywać to co czuję podczas napadu nerwicy dopóki nie uświadomię sobie jak bardzo jest to irracjonalne i uda mi się podjąć decyzję o stawieniu oporu chorobie. Pomyślałem, że jeżeli wklejałbym opisy urojeń na poniższe tagi, mając świadomość, że ktoś może je przeczytać, tym bardziej dostrzegę ich bezsens. Zakładam też osobny tag do zbierania wpisów, mam nadzieję, że robię to dobrze, bo jestem nowy.

    Idealnie byłoby gdyby to był jedyny mój tekst na ten temat, ale zobaczymy jak wyjdzie. Dziękuję za uwagę.

    #przegryw #nerwica #wychodzimyzprzegrywu #nerwicowypamietnik
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #nerwica

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0

Archiwum tagów

Harvey Street Kids: Season 1 | Databases Core Data-XQZT | Candle in the Tomb