"Jednej rzeczy trzeba się wystrzegać w tych sprawach: ciasnej małostkowości, pedanterii i tępej dosłowności"

  •  

    Minął już okrągły tydzień, a nie dostałam od #uber zwrotu preautoryzacji opłaty. To może tyle trwać, czy już za długo i mam pisać do nich albo do banku?
    #pytanie #kiciochpyta

  •  

    Świetny materiał odczarowujący temat organicznej żywności od mojego ulubionego kanału popularnonaukowego ʕ•ᴥ•ʔ
    Bardzo polecam!
    #dieta #zdrowie #ekologia #nauka #gruparatowaniapoziomu

    źródło: youtube.com

    •  

      @aikonek: jasne :)

      pokaż spoiler 1. Jeśli chodzi o wartości odżywcze, niektóre badania wskazują na niewielką przewagę żywności organicznej, część badań natomiast nie wykazuje żadnej. Zdecydowany wpływ ma sam fakt spożywania warzyw i owoców, sposób ich produkcji wydaje się o wiele mniej istotny.
      2. Jeśli chodzi o pestycydy, to nie są zakazane w uprawach organicznych, muszą być po prostu środkami występującymi naturalnie. I tak na przykład siarczan miedzi (II), wykorzystywany jako środek ochrony organicznych jabłek, jest bardziej niebezpieczny dla zdrowia niż jego syntetyczne odpowiedniki wykorzystywane w produkcjach konwencjonalnych. Faktem jest, że organiczne uprawy zawierają mniej pestycydów, nie ma jednak szerokich badań, które badałyby ich długofalowy wpływ na zdrowie.
      3. Jeśli chodzi o ekologię - uprawy organiczne wykorzystują o wiele mniej energii, za to o wiele więcej ziemi do wyprodukowania takiej samej ilości żywności co konwencjonalne. Nie ma większych różnic jeśli chodzi o wpływ na środowisko, a jeśli się pojawiają, są - o dziwo - na korzyść upraw konwencjonalnych.
      pokaż całość

      +: aikonek, mrq
    •  

      @aikonek: echhh niezbyt krótko mi wyszło XD w każdym razie sam fakt jedzenia warzyw i owoców jest ważniejszy od nalepki "organiczne", organiczna żywność nie przeważa istotnie w żadnym z aspektów (oprócz ceny ( ͡° ͜ʖ ͡°)) , a prawdziwe dbanie o zdrowie i ekologię to kupowanie warzyw i owoców lokalnie i sezonowo

      +: aikonek
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Mefedron mnie brzydzi, w nałogu nie chcę trwać.
    Rzucam.
    Może uszczknę nieco jeśli zajdzie potrzeba, lecz się teraz nie narzucam.
    Rzucam.

    Czegoś się spodziewał, śmiertelnych zranień?
    Pu pu pu, nie ten rocznik mój kompanie.
    Farszem nabijam cukinię, jeśli bit cukinią byłby,
    Ding dong, znowu awaria windy!
    Zagrasz w ping-pong? Zalecam ćwiczenie.
    Lubisz plotki? Słodkim jest me przyrodzenie.
    Twoje ruchy nikłe, świta mało znacząca
    Przeciwko nam czołg śle partia rządząca!
    Czujesz się spokojnie? To wina złych założeń.
    Czujesz zaś niepokój? Na karb braku snu to złożę.
    Parę nocy z rzędu nie zastał cię Morfeusz,
    Zasypiasz... Przed snem narkotyków nie rusz!
    Jadę z tym, jakbym jechał z kurtyzaną,
    Nasza subkultura jest w hip-hopie obeznaną.
    Macie coś przeciwko? Ku dyskusji się skłaniam
    Dobry Boże, co za brak dobrego wychowania!

    #stopnienawisci #heheszki #rap #muzyka #ebeebe
    pokaż całość

  •  

    Dawno nic tu się nie pojawiło a ostatnim razem posypały się dość krytyczne komentarze na temat "bycia męskim" wg. Lwa-Starowicza.
    Dziś będzie o tym dlaczego panowie tak często sugerują "lodzika" jako rozwiązanie problemów, prezent na urodziny czy jako przeprosiny.

    Wpis 1
    Wpis 2
    Wpis 3
    Wpis 4

    Co takiego jest w seksie oralnym, że mężczyzna potrafi porzucić żonę, partnerkę tylko dlatego, że mu odmawia takiej formy miłości?
    W tej formie seksu członek jest w stanie permanentnego zachwytu. Bodźce czuciowe (pieszczoty ustami partnerki) są połączone z bodźcami wzrokowymi – mężczyzna obserwuje cały proces ars amandi, kobietę, która mu sprawia przyjemność, jej głowę, włosy, ciało pieszczącej go partnerki. U wielu mężczyzn bodźce są wtedy mocniejsze, bardziej intensywne niż podczas klasycznego seksu. Najbardziej czułe receptory na penisie są masowane, uciskane, głaskane. Sama przyjemność. I ogromny ładunek intymności. Adoracja penisa to głębsza forma akceptacji. Jeśli kobieta chwali partnera za to, że odniósł jakiś sukces – owszem, to miłe. Ale seks oralny jest akceptacją całego ciała i szczególnej jego części. Kobieta może nie komplementować za nic swojego partnera, lecz jeżeli uprawia z nim seks oralny – będzie czuł się nieustannie chwalony.
    „Oczywiście seks oralny bywa dwuznaczny i może służyć do totalnego poniżenia kobiety. To jeden biegun. Mężczyzna czerpie zadowolenie z dominacji nad kobietą, że ona jest jego niewolnicą, dokładniej niewolnicą jego fallusa. A na drugim biegunie jest pozycja 69 i wysoka klasa doznań, wszystko robione z czułością oraz poszanowaniem uczuć i pragnień drugiej osoby. Nikt nikomu nie podlega, nikt nikogo nie poniża – każdemu jest za to przyjemnie. Mężczyźni opowiadają mi, jak bardzo sobie cenią ten rodzaj seksu i nie mają żadnych skojarzeń z uprzedmiotowieniem partnerki.
    Chociaż kiedy ludzie są w trakcie kontaktu seksualnego, w ich głowach mogą dziać się różne rzeczy, czasem bardzo mroczne, nieznane im samym w innych sytuacjach. Ba, kobieta pobudzająca mężczyznę może go również poniżać. Bo stymulując go, zanurza się w uczuciu, że ma go pod kontrolą. To też jest bardzo często spotykane. On się rozkoszuje, a ona myśli sobie: „Jesteś penisem, niczym więcej”. Czasami mężczyźni nie powinni wiedzieć, co się dzieje w kobiecych głowach...

    Panie profesorze, chcę zadać pytanie, które zapewne tak jak ja, chciałoby zadać wiele czytelniczek, ale się trochę krępuję.
    No nie, skrępowanie to nie u mnie w gabinecie! I odczarujmy wreszcie raz a dobrze kwestię seksu oralnego. To jak najbardziej normalna forma zbliżenia, dawno minęły czasy, że uważany był za dewiację, ba, przez wiele lat był nawet karany. Teraz na szczęście nie jest to ani tabu, ani nic zdrożnego, jakbyśmy powiedzieli językiem już niemal starożytnym.

    To pytam: jak zostać mistrzynią robienia laski?
    No to ja nie odpowiem na to pytanie. Spodziewa się pani, że postawię przed panią dildo i szczegółowo opiszę konkretne kroki? Otóż nie zrobię tego, bo: po pierwsze – każdy mężczyzna jest inny i każdy penis jest inny, po drugie – ćwiczenie czyni mistrza, czytanie teorii bez praktyki niewiele da. Można być teoretyczną mistrzynią seksu oralnego i zbaranieć, mając przed sobą prawdziwy członek. Oczywiście warto poczytać poradniki seksuologiczne – „Kamasutrę” i inne książki o sztuce miłosnej, wiedzieć, gdzie się pobudza wędzidełko, gdzie się pobudza ujście cewki moczowej. To jest pewna sztuka. Czubkiem języka pobudzić ujście cewki moczowej tak, żeby to było dla niego przyjemne. Ściąganie napletka z odpowiednią intensywnością i z odpowiednią szybkością to też pewna sztuka, ale nie ma uniwersalnych zaleceń, bo coś dla jednego mężczyzny będzie za mocno, a dla innego za słabo. A przede wszystkim seks oralny nie wymaga uniwersytetu, bez przesady. Najlepiej zapytać mężczyznę w trakcie, co tak naprawdę lubi. I nie wstydzić się tego.

    W Moskwie jest specjalny „instytut”, do którego pielgrzymują kobiety, żeby uczyć się seksu oralnego na dildach. Są tam panie edukatorki, które uczą tej sztuki. Rosyjscy mężczyźni zacierają ręce z zadowolenia.
    Niewątpliwie nie świadczy to dobrze o poziomie partnerstwa w tamtejszych związkach. Ale ja nie mam nic przeciwko temu… Na pewno instruktorka podpowiada, żeby to robiła głębiej, ona mówi na to: „Tak głęboko już nie mogę, bo się krztuszę” itp. OK, ale i tak potem, w praktyce, trzeba dostosować teorię do wielu zmiennych. Czyli mistrzyni laski, jak pani mówi, przede wszystkim pyta mężczyznę, czy ten bodziec wzmocnić, osłabić, szybciej, wolniej, wyżej, niżej. Są tacy, którzy lubią, żeby członek był wprowadzany głęboko, dla większości mężczyzn jest to wyjątkowo przyjemne. Ale nie dajmy się zwariować.

    I nie dajmy się udusić.
    No właśnie. Mogą w tym momencie pojawić się problemy z oddychaniem, bo trzeba oddychać przez nos. Mocno i regularnie. Panie ze skrzywioną przegrodą nosową mogą mieć kłopot. Poza tym nie można doprowadzać do tego, żeby wystąpił odruch wymiotny.

    Jakie błędy kobiety najczęściej popełniają w trakcie seksu oralnego?
    Czasem za słabo, czasem – za mocno. Zdarza się, że niechcący ugryzą. Albo nie pobudzają żołędzi członka językiem – a to mężczyźni bardzo lubią. Bądź robią to od niechcenia, bez entuzjazmu, dając do zrozumienia, że nie lubią, tylko się poświęcają. Mężczyzna to wyczuwa, ale w trakcie woli nie poruszać tego problemu i dąży do szybkiego orgazmu. Bo co zrobić, jeśli usłyszy od partnerki: „Robię to tylko dla ciebie”. Jak po takiej odpowiedzi powinien się zachować? Zrezygnować? Powiedzieć: „To może następnym razem?”. Albo rozpocząć dyskusję, dlaczego nie lubi seksu oralnego z nim? Owszem, dyskutować trzeba, ale nie w trakcie.
    U niewielkiej części mężczyzn w związku z seksem oralnym pojawia się silny lęk – przed odgryzieniem. Ale uspokajam panów: rozmawiałem ze specjalistami z różnych dziedzin – urazów związanych z seksem oralnym nie ma. Taki męski lęk pojawia się wtedy, kiedy on widzi, że kobieta zapamiętała się w robieniu mu przyjemności. Że ma odlot, że jest zafascynowana „robieniem laski”, że w ogóle nie postrzega go jako człowieka, jest dla niej tylko penisem. Przestrzegam więc panie przed takim szaleństwem, bo wtedy mężczyzna może nie stanąć na wysokości zadania. Ze strachu przed entuzjazmem.

    Brak entuzjazmu zły, za dużo entuzjazmu – też niedobrze...
    Najlepiej, żeby miłość francuska była finezyjna. Co to znaczy? Aby pieszcząc partnera, utrzymywać z nim kontakt wzrokowy, wyczuwać jego emocje, czasami pytać, czy jest mu dobrze. I w zależności od tego, czego kobieta i mężczyzna chcą – kończyć wytryskiem w ustach albo w pochwie lub na piersiach. Albo gdzie się chce.
    Pewien pacjent opisywał mi poprzedni związek, który był dla niego fantastyczny. Ich sztuka miłosna zawsze zaczynała się od tego, że ona mówiła: „Nic nie rób, leż, ja ciebie popieszczę”. On leżał bez ruchu, ona mu pobudzała członek oralnie aż do mocnej, intensywnej erekcji, potem przyjmowała pozycję klasyczną, później zmieniała pozycję na jeźdźca, następnie przewracała się na plecy i oddawała mu pole i razem mieli orgazm. Nie mam nic do zarzucenia takiemu scenariuszowi w sypialni. Czy to jest bardzo skomplikowana sztuka miłosna? Nie. Jest ładna i nieskomplikowana.

    Ważne pytanie: połykać spermę czy wypluwać?
    Wiadomo, że mężczyznom się bardzo podoba, jak kobieta połyka. Nie bez kozery usługa prostytutki „z połykiem” jest droższa o sto procent. Ale wiele kobiet ma z tym problem. Najlepiej się więc umówić z partnerem, co jest dopuszczalne dla każdej ze stron. Są trzy warianty. Pierwszy: ona go pobudza oralnie, ale później on ma wytrysk na zewnątrz. Umówili się, że jak on już, już dochodzi, ona przerywa pobudzanie ustami. Co może dla niego jest mniej miłe, ale – jak już powiedzieliśmy – i tak najprzyjemniejszym momentem dla mężczyzny jest ten tuż przed wytryskiem. W takiej sytuacji mężczyzna ma wyraźny komunikat: dla niej sperma to nie jest pożądany bodziec. Może mu się to nie podobać, ale musi zaakceptować.
    Drugi wariant: wytrysk w ustach, ale ona to natychmiast wypluwa. No i tu jest ogromny męski kłopot. Bo przecież zazwyczaj wypluwa się coś, co jest niedobre, niesmaczne, szkodliwe, zepsute, trujące. Sporo niezbyt przyjemnych skojarzeń. Wiele kobiet nie przepada za konsystencją i zapachem spermy. Często słyszę w gabinecie, że to zapachowo wstrętne, a konsystencja przypomina gluty. No przypomina – cóż poradzić.
    Dla pań, które nie są entuzjastkami połykania spermy mamy dobre wiadomości: nie jesteś sama. Z badań ogólnopolskich wynika, że większość chce się raczej jej pozbyć, najchętniej albo wypluwa, albo nie chce, żeby w ogóle doszło do wytrysku w ustach. Można to zrozumieć. A w sezonie na szparagi to w ogóle jest fatalne...

    Uśmiecha się pan...
    Mówię poważnie. Dieta ma olbrzymi wpływ na zapach i smak spermy. Menu bogate we fruktozę, cukier, daje inny zapach i smak (bardziej słodki), a szparagi powodują nie tylko bardzo intensywny zapach, ale także smak. Dieta może wpływać na to, że smak nasienia stanie się zgoła wstrętny.
    Kiepsko jest, jeżeli mężczyzna miał wcześniej partnerkę, która połykała spermę, bo albo lubiła, albo poświęcała się dla niego, albo marzyła o tym i w końcu mogła to marzenie zrealizować, albo uwierzyła, że to źródło białka, cynku, prostaglandyny, po prostu eliksir młodości i gwarancja dobrego wyglądu. A w dodatku świetnie działa antydepresyjnie. Dla niego zachowanie tej kobiety to, rzecz jasna, raj na ziemi.
    I teraz ma partnerkę, która tego nie robi. Może być kłopot. Ale namawiam kobiety, żeby nie robiły nic przeciwko sobie, a panów zachęcam do rozsądnych granic. Miałem takie pacjentki, które po seksie oralnym z połykaniem zawsze wymiotowały. Miałem również taką, która przechodziła na dietę po seksie oralnym, bo z jej wyliczeń wychodziło, że przy rygorach gastronomicznych sperma jest zbyt tucząca! Niestety, takie bzdury chodzą ludziom po głowie.
    Niektórzy mężczyźni używają argumentu, że przyswajanie składników nasienia przez kobietę ma działanie przeciwdepresyjne. Powołują się na jakieś badania, o których gdzieś coś przeczytali. Dobrych leków przeciwdepresyjnych to na pewno nie zastąpi – chcę, żeby nasi czytelnicy nie mieli złudzeń, że to jest jakakolwiek konkurencja wobec farmakologii. Poza tym te wyniki badań są trochę mętne, nie ma w nich tak naprawdę nic przekonującego.
    Panowie, przede wszystkim szanujmy kobiety. Jeśli im się to nie podoba, mają do tego prawo. I dbajmy o to, żeby pamiętały seks z nami jako przyjemny, a nie przykry. Reasumując, kobieta powinna opowiedzieć o swoich subiektywnych doznaniach oraz jasno postawić swoje granice. I tutaj też nie ma żadnych negocjacji. Bo albo coś lubimy, albo tolerujemy, albo nie akceptujemy.

    Czy mężczyzna może sprawić, żeby seks oralny w jej wykonaniu był także dla niej podniecający, chociaż wcześniej nie był?
    Kobieta może po prostu nie rozumieć, na czym właściwie ta atrakcja polega. Mężczyzna chce seksu oralnego, ona w tym jakoś specjalnie nie widzi nic przyjemnego. Niech więc partner opowie jej szczerze i otwarcie, dlaczego tak mu się to podoba, czemu tak bardzo mu na tym zależy. Opowie o swoich odczuciach, co się z nim dzieje w trakcie seksu oralnego. Kobiety bardzo często nie zdają sobie sprawy, co ta forma seksu znaczy dla niego. Domaga się? Ale dlaczego? Dla intymności relacji czy dla satysfakcjonującego go poniżenia? Poza tym wiele kobiet ma opory, ponieważ wie, że to jest priorytet w relacjach z prostytutkami i w porno. Bo w porno seks oralny jest najbardziej widowiskowy; seks pochwowy – nie aż tak mocno, wtedy po prostu mniej widać. Poza tym przy dłuższym czasie trwania to jest nudne, niewiele się dzieje. Za to w seksie oralnym zawsze jest jakaś ciekawa akcja: włosy, usta, język, sperma na twarzy. Nic dziwnego, że kobiety mogą nabrać podejrzeń: on chce seksu oralnego, bo traktuje mnie jak dziwkę. Dlatego dobrze, żeby mężczyzna jej wytłumaczył, że dla niego seks oralny jest szczególną formą zjednoczenia.
    Ale bywają też kobiety, które chcą być pomiatane. On ma potrzebę, żeby nią poniewierać, a ona to akceptuje. I to jest komplementarne – jeśli oboje to lubią, nie mam nic przeciwko.

    Jak słyszymy „zrób mi laskę”, to znaczy, że będzie pomiatał, a jak: „popieść mnie ustami” – to myśli o cielesnym zjednoczeniu?
    Może nie aż tak ortodoksyjnie, bo „zrób mi loda” weszło do kanonu językowego, choć nie jest to zbyt eleganckie określenie. Wiele kobiet zresztą go używa w stosunku do mężczyzn, same pytają: „zrobić ci loda?”. Same wychodzą z taką inicjatywą, bo seks oralny traktują jako normalną formę zachowania, czyli to określenie nie w każdym kontekście musi wybrzmiewać źle.

    Czy pan uważa za normę seks oralny na pierwszej randce?
    Może jestem staromodny, jednak uważam, że nie powinno być to normą, bo to bardzo intymna forma seksu i dobrze jest do niej dochodzić stopniowo.

    Jednak mężczyźni są chyba zachwyceni takim pomysłem.
    Ale kobiety nie zawsze muszą robić to, czego chcą od nich mężczyźni. Jeśli jest to dla niej niekomfortowe, nie ma sensu, żeby się zmuszała. Panowie, rzucanie kobiety na kolana podczas pierwszej randki to zbyt szybkie tempo i efekt może być odwrotny. Przeważnie nie kończy się to dobrze.

    Zostawił mnie, bo tamta mu lepiej robiła laskę” – tak często mówią porzucone kobiety.
    To ładny parawan. W ten sposób deprecjonuje mężczyznę – zależy mu tylko na seksie oralnym. Przyjaciółkom powie: „Był dewiantem, miał chore zainteresowania”. To lepiej brzmi. Jest usprawiedliwiona, bo uwolniła się od dewianta. A tak naprawdę nie mówi o rzeczywistych powodach rozstania. Takie stwierdzenie stawia ją wyżej na szczeblu ewolucyjnym. W tym komunikacie mężczyzna jest prymitywny, podobnie jak jego nowa kochanka. Na ogół przyjaciółki okazują empatię i zrozumienie, potępią go w czambuł.

    A potem wracają do domu i będą uprawiać z mężem seks oralny.
    Z większym zapałem, żeby nie powtórzyć losu przyjaciółki.

    Czy mężczyźni naprawdę zostawiają kobiety tylko z tego powodu?
    Oczywiście. Mężczyzn, którzy się tak zachowali, podzieliłbym na trzy grupy. Pierwsza: ma kochankę, która akurat lubi seks oralny. Nie tylko toleruje, ale go ceni i lubi. Niektóre kobiety akurat w tym są dobre, wręcz perfekcyjne. Jemu się wydaje, że trafił do raju i przestają się dla niego liczyć dzieci, rodzina i wspólne życie. Seks oralny jest najważniejszy – ta ogromna przyjemność.
    Druga grupa traktuje seks oralny jako wyraz akceptacji dla swojej męskości i w ogóle istnienia. Czyli: jeżeli kobieta uprawia z nim seks oralny, wypływa z tego wniosek, że go w pełni akceptuje. Jeśli nie chce – dla niego oznacza: „Nie jesteś mną całkowicie zafascynowana”. I ma tego dość – dlatego szuka partnerki dającej mu totalną akceptację. Uprawianie bądź nie tej formy seksu może decydować o istnieniu związków i o wyborach życiowych. To nie dotyczy większości męskiej populacji – i to jest ta dobra wiadomość. Ale zła jest taka (a może też dobra, gdyż odnosi się do dobrostanu i zadowolenia z życia), że istnieje dosyć spory odsetek mężczyzn, dla których seks jest bardzo, bardzo ważny, a skoro ta forma jest dla nich najbardziej atrakcyjna, może wpłynąć nawet na zakończenie związku.
    Trzecia grupa to panowie, którzy się na seks oralny po prostu uwarunkowali. Bez niego nie są w stanie osiągnąć satysfakcji.

    Czyli za seksem oralnym płynie sporo nieseksualnych komunikatów. Ale rada jest oczywista: polub seks oralny, bo jak nie – ryzykujesz, że zostaniesz porzucona?
    Jeśli masz do czynienia z partnerem lubiącym tę formę kochania i ty też ją lubisz – wspaniale, nie widzę problemu. Jeżeli dla ciebie seks oralny jest neutralny, to raz na tydzień można się do niego przyłożyć i nie jest to chyba duży problem. W przypadku, gdy się go nie lubi, warto popracować nad tym, żeby nastawienie zmienić. Jeśli kobieta uważa, że to ją poniża, a lubi seks oralny w swoją stronę, to coś tu nie gra. Chyba że ma awersję do penisa – wtedy trzeba nad tym popracować terapeutycznie. Nie zawsze skończy się sukcesem – są kobiety mające wręcz wstręt do penisa akurat swojego partnera albo penisów jako takich – ta bariera może być za silna.
    Bywa tak, że mężczyzna może żałować całkiem udanego związku, dzieci, wspólnego domu, ale atrakcyjność seksu oralnego w wykonaniu innej pani jest taka, że za to odda wszystko. Może to wyglądać rzeczywiście dziwnie, że pieszczenie ustami penisa staje się ważniejsze od rodziny, ale są tacy, którzy oddadzą za to wszystko. Naprawdę wszystko.
    Dla wielu czytelniczek takie męskie myślenie może być kuriozalne, ale tak to bywa.

    ---

    Dalej rozdział traktuje o tym, że są i tacy, którzy seks oralny oddali w zamian za świetne zrozumienie w związku tj. są zgodni pod wieloma względami, ale ona akurat tej formy pieszczot nie akceptuje. Jemu brakuje, ale są inne, większe plusy relacji.
    Dlatego polecam doczytać cały rozdział.

    ---

    pokaż spoiler Fragmenty pochodzą z najnowszej książki "On. Pytania intymne", wydawnictwo Czerwone i Czarne. Autorem jest Zbigniew Lew-Starowicz, ceniony specjalista seksuolog, psychoterapeuta. Zachęcam do kupna.


    pokaż spoiler http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4867204/on-pytania-intymne


    #zdrowerelacje #zdrowyseks #zwiazki #seks
    pokaż całość

    •  

      @Dawidinho8: abstrahując od tematu - może dlatego seks wciąż jest w naszej kulturze takim tabu, skoro zamiast przedstawienia po prostu swoich odmiennych doświadczeń piszesz co chwilę, że pozostaje współczuć. Po pierwsze jest to krzywdzące i nieuzasadnione (i w sumie nie przedstawiłeś niczego poza napisaniem "a moje liczne partnerki są zadowolone", no gratuluję), po drugie - między innymi takie komentowanie odbiera ludziom chęć do otwartego rozmawiania. I ten protekcjonalny ton starego "ruchacza" w ostatnich zdaniach ehh ( ͡° ʖ̯ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    Drogie #rozowepaski czy podobają się Wam mocno wyrzezbieni #niebieskiepaski ? Zastanawia mnie ten trend noworoczny rozowe sie odchudzają, niebiescy cwiczą i w sumie po co to? czy wszystkim podoba się to samo? moj typ niebieskiego reprezentuje moj niebieski czyli wysoki szczupły blondyn bez cienia tych cyckow silowniowych fuj. jesli lubicie inny typ figury z ankiety, to jaki?

    Wolę jak niebieski jest:

    • 39 głosów (33.91%)
      Wysoki i szczupły
    • 17 głosów (14.78%)
      Przypakowany z silowni
    • 36 głosów (31.30%)
      wolę puchatych niebieskich z brzuszkiem
    • 23 głosy (20.00%)
      mam inny typ
  •  

    #muzyka

    Najlepszy (względnie) głos w polskiej muzyce wg was? Według mnie Krzysztof Cugowski

  •  

    Przyzwoicie dobre czerwone wino, żeby #rozowepaski smakowało w sieciówce typu lidl czy coś? #kiciochpyta #podrozujzwykopem

  •  

    Tworzę właśnie pdf z treści które wrzucałem przez ostatnie trzy lata na fanpejdż i przypomniałem sobie o tym. To chyba moja ulubiona głupota spośród wszystkiego co napisałem, dlatego repostuję przepraszam

    Nie macie pojęcia na jakiej bombie to wymyśliłem.

    *

    Dzień, w którym dzik wreszcie wyszedł z lasu, był bardzo piękny.

    Szmaragdowe niebo gdzieniegdzie zdobiły brudnożółte chmury trujących gazów, a ja czułem się wolny i szczęśliwy. Siedzieliśmy z Kamratem w ogrodzie, przy naszym ulubionym, mahoniowym stole. Było radioaktywnie spokojnie. Popijaliśmy podły spirytus, który orzeźwiająco wypalał gardło. To znaczy piłem ja, Towarzysz tylko siedział nieruchomo, bo przecież był martwy. Musiałem przywiązać go do krzesła, ciągle się zsuwał. Co jakiś czas rozchylałem mu szczęki i hojnie wlewałem alkohol. Prawie wszystko ściekało mu po podbródku, miał problemy z przełykaniem. Wycierałem go haftowaną chustką. „Dziękuję za troskę, przyjacielu”, powiedziałby, gdyby mógł.

    - Nie ma o czym mówić – poklepałem go po ramieniu. Był bardzo miękki i wilgotny.

    „Ależ jest”, chciałby odrzec Kamrat. Szczerzył się radośnie. Zawsze był zadowolony, gdyż gnijąca skóra zupełnie odsłaniała mu zęby. Miał bardzo sympatyczny uśmiech. Zapach oczywiście mi nie przeszkadzał. Zresztą, jak mógłby przeszkadzać, skoro w miejscu nosa miałem tylko poszarpany, nieforemny otwór?

    Nagle przez całe moje ciało przeszła krwistoczerwona błyskawica niepokoju. Z zaskoczenia prawie odgryzłem sobie język. Zacząłem się gorączkowo rozglądać i właśnie wtedy zauważyłem dzika.

    Był jeszcze daleko, dopiero wyszedł spomiędzy drzew. Szedł ostrożnie, stąpając każdą ze swoich ośmiu długich nóg z wyjątkową gracją. Co jakiś czas przystawał, przytulając odwłok do ziemi. Niestety, kierował się wyraźnie w naszą stronę.

    Kamrat spojrzałby na mnie z przestrachem, gdyby tylko mógł poruszać mięśniami. Nie mógł jednak, bo jego serce nie pompowało krwi, a w jego mózgu brakowało impulsów elektrycznych, które tworzą świadomość.

    - Damy sobie radę – próbowałem go uspokoić – przecież się spodziewaliśmy.

    Dzik był coraz bliżej. Mogłem już zauważyć czarne rubiny ze szkarłatnymi refleksami - jego oczy. Bez trudu przeskoczył przez płot i już w kilka sekund później stał tuż przy naszym stole.

    - Dzień dobry – ukłonił się lekko – jestem dzikiem, właśnie wyszedłem z lasu.

    Musiałem się intensywnie wsłuchać w jego słowa, by je zrozumieć. Podczas mówienia klikał delikatnie żuwaczkami.

    - Dzień dobry – odpowiedziałem bez przekonania.
    - Czy mógłbym się przysiąść? - zapytał, wskazując znacząco na puste krzesło.
    - To prywatne spotkanie – próbowałem zaprotestować – właśnie spożywamy śniadanie w rodzinnym gronie.
    - Dzieciątko Jezus pozwoliłoby mi się przyłączyć – odparł dzik z urazą.

    Na ten argument nie znalazłem żadnej odpowiedzi. Skinąłem głową ze zrezygnowaniem. Dzik kliknął z satysfakcją, odsunął krzesło i usiadł na nim, moszcząc się wygodnie. Miał nagie, workowate ciało. Poczułem odrazę. Zapadła niezręczna cisza. Towarzysz kopnąłby mnie pod stołem w kostkę, gdyby tylko mógł.

    - To są moje kły jadowe – rzekł dzik, eksponując swoje kły jadowe. Wyglądały okazale.

    Pokiwałem głową.

    - To są moje dłonie – powiedziałem, wyciągając przed siebie powykręcane, zdeformowane kończyny. Usiane były małymi, czarnymi otworami, wnikającymi głęboko w ciało. Tu i ówdzie broczyły ropą. Dzik kliknął z uznaniem.

    Znów zapadła cisza. Serce biło mi bardzo szybko. Dzik nie przejawiał oznak niepokoju.

    - Czy ma pan pistolet? - zapytał wreszcie.

    Głośno przełknąłem ślinę.

    - Nie chcę na to odpowiedzieć – mruknąłem bezradnie.

    Zaklikał groźnie.

    - Dzieciątko Jezus by odpowiedziało.

    Nieoczekiwanie poniosły mnie emocje.

    - W takim razie proszę zapytać Dzieciątko Jezus – wybuchnąłem – ja tu pana nie zapraszałem.

    Dzik zasyczał. Zatrząsł odwłokiem i uniósł dwie pary nóg wysoko nad siebie. Towarzysz krzyknąłby ze strachu, gdyby tylko mógł.

    - Chcieliśmy tylko zjeść śniadanie – zawyłem – proszę nas zostawić.

    Odsunąłem krzesło gwałtownie i zerwałem się. Dzik oparł się o stół, przykurczył tylne odnóża i skoczył. Rozpaczliwie rzuciłem się w bok.

    Powietrze przeszył huk strzału. Prawie pękły mi bębenki. Skuliłem się i przycisnąłem dłonie do uszu.

    Dzik spadł na ziemię, piszcząc przeraźliwie. Jedna z jego nóg stała się bezwładna. Wił się przez moment, szaleńczo rzucając odwłokiem, wreszcie dźwignął się i, wlokąc za sobą przykurczoną kończynę, rzucił do ucieczki. Niezdarnie przegramolił się przez płot i w kilka chwil później zniknął pomiędzy drzewami. Wrócił do lasu.

    Spojrzałem na Kamrata. W prawej dłoni trzymał rewolwer. Lufa jeszcze dymiła. Mrugnął do mnie.

    Westchnąłem.

    - Dziękuję – wyrzuciłem z siebie.

    „Nie ma o czym mówić”, chciał odpowiedzieć. Uśmiechał się pogodnie.

    - Ależ jest.

    Podniosłem przewrócone krzesło i znów usiadłem przy stole. Wszystko było zbrukane gęstą, ohydną posoką. Wizyta dzika zupełnie zepsuła mi humor.

    A to przecież był taki piękny dzień.

    #gownowpis #tworczoscwlasna #narkotykizawszespoko #wujaandzej
    pokaż całość

  •  

    Zobaczyłam dziś na wadze prawidłowe BMI, chyba po raz pierwszy od czasu wczesnej podstawówki. Jestem trochę zdziwiona, że euforia tak szybko zamieniła się w "dobra, to ile muszę zrzucić do 24?", ale to bardzo ważna chwila w moim życiu, jestem mega szczęśliwa (。◕‿‿◕。)
    #dieta #chudnujzwykopem #mikrokoksy #chwalesie

  •  

    Czasem jak mam kogoś na czarno i widzę jego ukryty komentarz pod jakimś postem, to otwieram go, czytam i uśmiecham się do siebie z myślą, że dobrze zrobiłam ( ͡° ͜ʖ ͡°) #gownowpis #oswiadczenie

  •  

    Ponoć znaleziono ciało bez głowy na Malczewskiego w Gdańsku, ktoś z okolic może żeby potwierdzić że coś tam się dzieje? xD
    #gdansk

  •  

    jeżeli dobiję te dwa suby i będzie 997 to się uśmiechnę tak subtelnie pod wąsem heh policja

    #gownowpis

  •  

    - Rząd wysłał do Londynu samolot po żonę prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - poinformowała rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.
    #wosp #gdansk #adamowicz

  •  

    Gdzie w #gdansk #gdynia #sopot #trojmiasto można zjeść PRAWDZIWĄ włoską pizze? Ale taką prawdziwą, a nie jakieś podrabiane gówno.

  •  

    Wykop.pl, opowiem Wam dzisiaj, dlaczego istnieją ruchy antyszczepionkowe. I dlaczego więcej ma to wspólnego z filozofią niż z Jerzym Ziębą.
    Piszę to jako osoba związana z środowiskiem naukowym, w akcie desperacji. Piszę to tutaj, ponieważ może przeczytają to trzy osoby, w tym jedna, której siła sprawcza będzie większa od mojej. Może przypomnę chociaż jednemu lekarzowi o istotności aspektu, który jest istotny, a na drodze porzucania humanizmu w nauce medycznej zapomniany. Tyle gwoli wstępu.

    Ruchy antyszczepionkowe zna każdy i o ile środowisko naukowe powinno charakteryzować się przede wszystkim szukaniem przyczyn problemów i zjawisk, do tego problemu podchodzi precedensowo. Czyli tak naprawdę nie podchodzi w ogóle.

    pokaż spoiler Pobieżne próby wnioskowania opierają się zwykle na:
    1. "Głupim społeczeństwie, które łyknie wszystko" (Racja, ale nie tak samo - dlaczego społeczeństwo tak masowo nie bojkotuje - przykład pierwszy z brzegu - obowiązku szkolnego z, narzuconym w końcu, systemem edukacji? Taki pomysł się nigdy nie pojawił? Z jakiego powodu niektóre aspekty antynauki zyskują poklask większy od innych?)
    2. "Biednych rodzicach, które zrobią wszystko w obliczu chorób swoich dzieci" (Dlaczego więc antyszczepionkowcy często najpierw zostają aktywnymi antyszczepionkowcami, a dopiero później dorabiają się potomstwa? Co daje im energię, aby - mimo, że ich dzieci są już niezaszczepione i "bezpiecznie" - nadal walczyć tak usilnie o sprawę, która już ich bezpośrednio nie dotyczy?)
    3. "Mamią ich autorytety dysponujące dużymi pieniędzmi" (Większość dużych biznesów dysponuje dużymi pieniędzmi. Większość ruchów ma swoje autorytety. Większość pseudoautorytetów jest bardzo charyzmatycznymi ludźmi. Czemu akurat Zięba?)
    Kiepskie próby jak na niezłomnie dążące do obiektywnej prawdy środowisko naukowe.


    Tak naprawdę odpowiedzi na pytanie wcale nie trzeba szukać, co więcej, odpowiedź padła daleko zanim pytanie zostało sformułowane. A padła z ust (pióra) Fryderyka Nietzschego w po raz pierwszy użytym sformułowaniu „Gott ist tot”, w którym - wbrew obiegowej opinii - nie było ani krzty triumfu.

    Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili! Jakże się pocieszymy, mordercy nad mordercami? Najświętsze i najmożniejsze, co świat dotąd posiadał, krwią spłynęło pod naszymi nożami – kto zetrze z nas tę krew? Jakaż woda obmyć by nas mogła?
    Zanim skończysz czytać ten wpis - również jestem niewierząca. Zanim skończyć czytać Nietzschego - tak, on również był niewierzący. Nie mowa o tym.
    Nietzsche zajmował się religią i nihilizmem (uwaga, Nietzsche nie był nihilistą!) w kontekście głównie moralnym, ale przy okazji zaznaczył ludzką potrzebę metafizyki, która nie znajduje już oparcia w poddanej naukowej wiwisekcji, a potem "przeanalizowanej" i w końcu upadłej religii. Nihilizm wkroczył do świata głównymi drzwiami i rozgościł się w umysłach uczonych, odmieniających go przez wszystkie przypadki.

    Stoimy więc jako ludzie w momencie historii, w którym rzeczywistości nie okrywa już nic pozwalającego nam spać spokojnie, przekonanym o sensie, o Matce Ziemi kołyszącej nas do snu, o bogach obiecujących wieczne życie dla najwierniejszych wyznawców, w zachodniej cywilizacji nie trzyma nas nawet do kupy azjatycka kolektywna powinność czy prymitywna potrzeba zapewnienia sobie środków do przetrwania. Jeśli pozostało coś z religii, to dla większości "wierzących" jest to powierzchowne i wypełniane z poczuciem kolejnego przyziemnego obowiązku czynności niewypełniające nawet po części potrzeby zracjonalizowania życia, potrzeby usprawiedliwienia własnego istnienia.
    Nic teraz.
    Nic po śmierci.
    Podmuch alogicznych sił kierujących naszym życiem w nijak niedającym się określić kierunku, niesprawiedliwy i przede wszystkim niekontrolowany.

    A teraz odpowiadam.
    Dlaczego istnieją ruchy antyszczepionkowe? Z powodu kontroli.
    Dlaczego istnieje pseudonauka? Z powodu kontroli.
    Poczucie braku kontroli jest bardzo pokrewne do braku sensu i - jeśli należysz do środowiska naukowego - nie myśl, że radzisz sobie z tym zagadnieniem lepiej. Ludzkość niemal oddaje się w ręce nauki dającej nam przynajmniej namiastki kontroli. Jesteś lekarzem. Masz objawy grypy. Zdajesz sobie sprawę z tego, że są to objawy grypy, mierzysz temperaturę, wiesz, jakie leki przyjąć, prawdopodobnie zaszczepiłeś się przed sezonem grypowym i zdajesz sobie sprawę, że ryzyko ciężkich powikłań jest stosunkowo niewielkie. Ale jest. I choć jest, to jesteś spokojny, bo wiesz, że masz wiedzę, zrobiłeś wszystko, co byłeś w stanie w tym momencie zrobić i masz poczucie kontroli.

    Jak bardzo (po tym całym, przydługim wstępie) dziwi Cię więc to, że osoba, która ma objawy choroby i:
    1. Wie, że nie jest to zły duch, który szaman musi wypędzić z jej ciała (sprawczość -> kontrola)
    2. Wie, że nie jest to zemsta boga za wcześniejsze winy, za które mogłaby pokutować lub złożyć ofiarę (sprawczość -> kontrola)
    3. Nie jest w żaden sposób przystosowana do stawania oko w oko z nieznaną "siłą" (chorobą), której nie kontroluje, nie rozumie i nie ma na horyzoncie żadnego dodającego jej nadziei oręża do walki z nieznanym
    .... ucieka w w pseudonaukę?

    Czy tak daleko medycyna zatraciła w sobie element humanizmu, że nie stara się nawet zrozumieć, że w obecnych czasach człowiek bezsilny wobec chorób i nieumiejący już z biegiem czasu, historii i upadkiem wszystkich wcześniejszych mitów wytłumaczyć sobie rzeczywistości w żaden inny sposób również chce - mimo braków podstaw - uciec się do nauki? Uciec się do nauki jakkolwiek, tak, jak ją rozumie?
    Uciec się do nauki nie z umiłowania nauki, ale dla jakiegokolwiek wytłumaczenia rzeczywistości? Uciec się do nauki pokracznej, wychodzącej naprzeciw desperacji zwykłego zjadacza chleba, tłumaczącej mu zjawiska na łopatologicznym poziomie, tak, aby dać im jakiekolwiek narzędzie przeciwstawiające się ich bezsilności?

    W końcu:
    Czy dla takiego pozostawionego w niezrozumiałym bezsensie człowieka nie byłaby wręcz upragniona myśl, że ten sens gdzieś istnieje? Że istnieje gdzieś chowany przez lekarzy, przez ludzi, którzy mieliby jakikolwiek interes w tym, aby ten sens chować przed zwykłym człowiekiem - znów łopatologicznie wnioskując - dla własnych zysków? Że gdzieś za murami firm farmaceutycznych i w umysłach lekarzy istnieje jakiekolwiek uzasadnienie działających na świecie sił i wystarczy bunt, wystarczy siła "zwykłych" ludzi, aby ten ich utracony sens i kontrolę odzyskać? Czy ta myśl, nawet mimo wrogości wobec środowiska medycznego - nie jest wręcz ubłagana, gdy ewentualnością jest... nic?

    Dlatego istnieją ruchy antyszczepionkowe.

    #nauka #lekarz #medycyna #antyszczepionkowcy #filozofia #religia #przemyslenia
    pokaż całość

    •  

      @Vanni: antynaukowe jest rozpowszechnianie fałszywych/niepotwierdzone przez naukę informacji, nie sprzeciw, sprzeciw to opinia. Jakich myślicieli proponujesz? Chętnie sięgnę po coś z drugiej strony barykady w charakterze obyczajowym
      @Croce: metafizyczne potrzeby człowieka jako przyczyny tego zjawiska są raczej ciężkie do przyrównania z tymi dotyczącymi innych wymiarów, moim zdaniem dotykają problemu zdecydowanie pełniej, ale oczywiście czekam na trafniejsze wnioski, jeśli ktoś chciałby się podzielić pokaż całość

    •  

      @mlodszy_szaman_hordy: wrzuciłam w cudzysłów, ale również mi się nie podoba to sformułowanie. Bardziej chodziło mi o "prze-" jako "za bardzo", "do granic" i niekoniecznie w kontekście przyczynowo-skutkowym, ale jako krok poprzedzający upadek religii. Bóg przestał być dla uczonych nietykalny, akt wiary przestał być samowytlumaczalny, zyskaliśmy świadomość roli religii w konfrontacji człowieka z rzeczywistością i - o ile na historii religii i, wbrew temu co próbuję tu udawać, na filozofii znam się niewiele - to wydaje mi się to może nie przeważającym, ale istotnym czynnikiem wpływającym na to, że jako ludzkość tę pępowinę odcięliśmy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Te wszystkie nowe metalowe/prog rockowe zespoły zakładane przez znajomych znajomych są takie same XD
    Świetnie zrobione logo w jakimś mrocznym klimacie à la popękana skórzana tapicerka, zapowiedzi pierwszych singli, wrzucanie nagrań z prób, elegancki fanpej z pierwszymi polubieniami od krewnych i znajomych.
    "Pierwszy singiel zapraszamy do przesłuchania pozdrawiamy cieplutko"

    Odpalasz yt. Grafika oczywiście sztosik, zatrudniony kumpel fotograf za browara, fajnie, mrocznie, e s t e t y c z n i e.
    Wstęp klimatyczny, robi wrażenie, fajna jakość na dobrym sprzęcie. Wchodzi cały instrumental, oczywiście z pierdolnięciem, no ładny hałas, będziecie sławni chłopaki. Perkusja się odpaliła, nieśmiały basowy riff na z góry przegranej pozycji walczy z przesterami 4 gitar prowadzących. Zaraz się zacznie.
    I się zaczyna.
    Kurwa wokal.

    #gownowpis #muzyka #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Hej! Poleci mi ktoś jakąś książkę, która nie angażuje zbytnio emocjonalnie? Chodzi mi o coś co można poczytać dla chęci cieszenia się z piękna języka, ale bez wątków miłosnych, wojennych itp. Nie wiem czy coś takiego istnieje, może jakieś reportaże lub biografie?
    #ksiazki

  •  

    #heheszki #humorobrazkowy #byloaledobre natknęłam się na to, przypomnienie tego mema to przede wszystkim obowiązek (。◕‿‿◕。)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: incepcjo.jpg

  •  

    Można wrzucić do diety truskawki mrożone? jeśli tak to w jakiej ilości?( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #chudnijzwykopem #dieta

    +: kaveni
  •  

    Hakerzy czerpia wiedze z wykopu ;)

    Remigiusz Mroz - Zaginiecie (kontynuacja Kasacji)

    #heheszki #wykop #czytajzwykopem #ksiazki #prawo

    źródło: embed.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    W nocy w trakcie seksu ze swoją dziewczyną nagle straciłem erekcję i było mi cholernie wstyd.

    Nawet nie wyobrażacie sobie mireczki jaki to wstyd. Wszystko szło świetnie na początku, dobra gra wstępna; miałem solidny namiot w gaciach, czułem ogromną energię seksualną, stał jak żołnierz na warcie, założyłem gumkę i zabrałem się do dzieła. Po 10 minutach ni stąd ni zowąd zaczął opadać, a ja już nie mogłem nic zrobić. Dziewczyna bardzo starała się go na nowo pobudzić, ale gdy nawet znowu stanął to już w trakcie zakładania nowej gumki opadł. Nie dawałem za wygraną, nie godziłem się z tą sytuacją i robiliśmy jeszcze kilka podejść w trakcie kilku godzin, ale zawsze była to tylko chwilowa erekcja. Czułem się jakby to początkowe napięcie seksualne całkiem ze mnie zeszło jak powietrze w oponie w rowerze. Dziewczyna zdawała się całkowicie nie przejmować tą sytuacją, ale ja byłem zdołowany. To nasz trzeci raz. Za pierwszym razem byłem w podobnej sytuacji, wtedy dopiero rano po przebudzeniu stanął mi znowu porządnie i moglismy to zrobić i doprowadzić do końca. Za drugim razem wszystko przebiegało bez komplikacji i przez cały seks mi stał. Teraz za trzecim razem znowu miałem problemy, doprowadzić sprawę do końca dziewczyna musiała przez robótki ręczne i loda.

    Cały czas szukam przyczyny tego wszystkiego. Mam 22 lata, powinienem być u szczytu swojej energii seksualnej, a mam problemy jak jakiś 50-latek. To do czego się przyznam to fakt, że regularnie od lat oglądam porno. Jako prawiczek często oglądałem porno i jeszcze częściej się masturbowałem. Przed dzisiejszą nocą zrobiłem sobie 2 dniową przerwę od porno i od walenia żeby mieć większą energię w trakcie spotkania z dziewczyną. Nie wiem, czy to ma znaczenie, ale też nie odżywiam się najlepiej. Jestem trochę ulańcem, jem dużo słodyczy i tłustych rzeczy, fast-foodów. Ponadto tego wieczoru z dziewczyną byłem trochę niewyspany.

    Zwracam się do was mircy o pomoc. Co powinienem zrobić, żeby pozbyć się tego problemu- najlepiej trwale? Nie chcę znowu poczuć wstydu przed dziewczyną. Potrafię sprawić jej przyjemność, mój penis ma nawet duże rozmiary i penetracja jej się mocno podoba, ale co z tego, skoro 10 minut i robi się flak... Chciałbym czuć taką energię jak prawdziwe zwierzę i prawdziwie szaleć z dziewczyną bez ograniczania się do robótek ręcznych. (╥﹏╥)

    #seks #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #pytaniedoeksperta

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    źródło: jak-biegac.pl

    +: TheSevo
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: odstawienie porno, schudnięcie (tłuszcz to estrogeny i brak kondycji), zdrowe żarcie, wysypianie się - ogólnie pojmowany zdrowy styl życia. Jak nie pomoże to seksuolog - przyczyny mogą być różne. To długoterminowo, ale do tego czasu jeszcze (trzymam kciuki) wiele zbliżeń. Nie będziesz od razu zwierzęciem, ale:
      1. Wybieraj pory, kiedy czujesz się najlepiej. Jeśli nie masz problemu z erekcją rano - częściej uprawiajcie seks właśnie wtedy.
      2. Wybieraj pory, kiedy czujesz się najlepiej ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie, kiedy jesteś zmęczony, w gorszym nastroju czy bardzo zestresowany tym, że nie wyjdzie. Doskonalony oral tu może pomóc Ci też psychologicznie - będziesz czuł, że ją zaspokajasz. Jeśli chodzi o stres to dziewczyna reaguje z klasą, może być w tym problemie sprzymierzeńcem, zamiast wrogiem do pokonania - bądź z nią po prostu szczery.
      3. Obraz 'męskości do udowodnienia' kreują zwykle mężczyźni, dla kobiet w seksie jest wiele istotniejszych czynników (naprawdę), niż techniczne aspekty penetracji. Nie zaniedbaj tego myśląc od początku "szybko szybko zanim opadnie", lepiej, żeby opadł, niż żebyś zapomniał o co tak naprawdę w te klocki chodzi. Powodzonka :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    #mikrokoksy #dieta #odchudzanie
    Jak zwiększyć aktywność niezwiązaną z treningiem przy siedzącym trybie życia i pracy umysłowej? Pomyślałam o siedzeniu podczas pracy na piłce do ćwiczeń, macie jakieś inne patenty?

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika BytNiepokorny

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

リトルガールストライク Vol.003 | [Yousoro] SHIBUYA NOTE Presents Aqours Tokyo Dome e no Michi ~ Omoi yo Hitotsu ni Nare (NHK World Premium 1280x720 x264 AAC) [D94B2741].mkv | Background & PSD Source